Pomóż im zbudować nowy dom

Jacek własnymi rękami stawia nowy dom. Pomóżmy rodzinie go ukończyć

Rok temu stracili to, na co pracowali całe życie. W ciągu zaledwie jednej nocy pożar strawił ich dom. Uciekli tak, jak stali. Bez ubrań, jedzenia i wszystkiego, co potrzebne do życia. Teraz próbują odbudować swoje życie, ale sami nie dadzą rady. Potrzebują Was. Pomóżmy Agacie i Jackowi postawić nowy dom dla swoich dzieci.

Z domu zostały jedynie zgliszcza

27 września 2016 roku dla Agaty (37 l.), Jacka (41 l.) i ich dzieci (6 i 16 l.) zawalił się cały świat. Najpierw, około godz. 23, zgasło światło. Pojawił się błysk, a po chwili z kuchni zaczął ulatniać się dym. Od tego wszystko się zaczęło. W ułamku sekundy w ogniu stał cały dach. Niewyobrażalny strach. Jacek wbiegł do środka i krzykiem zaczął budzić wszystkich. Agata złapała córkę na ręce i wybiegła na dwór. Mama Agaty (69 l.) ledwo zdążyła złapać leżącą obok łóżka torebkę z dokumentami i razem z wnuczkiem uciekli na podwórze. Agata dobijała się do drzwi wszystkich sąsiadów. Błagała o pomoc. Ich 5-letnia wówczas córeczka wyrwała się i wbiegła do płonącego domu po ukochaną lalkę. Dziewczynkę udało się w porę wyprowadzić. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, w ogniu był już prawie cały budynek. Jacek i Agata, w piżamach, mogli już tylko patrzeć, jak płonie dorobek ich życia. Dom, w który sukcesywnie, krok po kroku, wkładali każdy zarobiony grosz. Sprzęty, ubrania, książki, zabawki dzieci, dosłownie wszystko. Zostały jedynie zgliszcza.
Od tej tragicznej nocy minął prawie rok. Nie istnieją słowa, które potrafią wyrazić, co czuje ta rodzina. Tym bardziej, że nie była to jedyna tragedia, jaka ich spotkała. Rok przed pożarem w ich dom wjechało auto pijanego kierowcy – w ścianę pokoju, w którym spali razem z córeczką. Ledwo zdążyli się otrząsnąć, Jacek zaczął budować pokój dziewczynce, a już taki dramat. Poprzednią zimę małżeństwo przeżyło w budynku gospodarczym, który ocalał z pożaru, a dzieci u rodziny.
– Najbardziej przeżywa to nasza córeczka. Na dodatek mama jest chora, nie daje już rady. Nie wiem, jak to dalej będzie… Tak wiele jeszcze przed nami – mówi zrozpaczona Agata.

Potrzebne okna i drzwi

Tylko Agata pracuje. Jacek, który jest z zawodu budowlańcem, stara się odbudować dom własnymi rękami. Wspierają go przy tym dwaj bracia żony. Dzięki pomocy rzeczowej i finansowej dobrych ludzi udało im się postawić już fundamenty, teraz kryją dach blachą. Wciąż jeszcze dużo brakuje, a za pasem jesień i kolejna zima.
– Wszystkie pieniądze, które dostaliśmy od darczyńców, poszły na materiały. Nic już nie mamy, a wciąż brakuje okien i drzwi. Na tym zależy nam teraz najbardziej, żeby zamknąć dom na zimę – tłumaczy Agata.
Same okna to wydatek rzędu około 10 tysięcy złotych. Jakiś czas temu Agata pisała do różnych fundacji w kraju z prośbą o pomoc. Nikt nie odpisał. Dopiero dwa miesiące temu, po publikacji ich historii w „Życiu na gorąco” odezwała się do rodziny Fundacja Słoneczna Nadzieja z Oświęcimia.
Każdy, kto jest w stanie przekazać jakikolwiek datek, może to zrobić, wpłacając na nr nr konta bankowego fundacji: Bank Pekao SA: 94 1240 4836 1111 0010 6856 4840, z dopiskiem „Agata i Jacek”.
Pamiętajmy, że tragedia, jaka ich spotkała, może dotknąć każdego z nas. Pomóżmy rodzinie zbudować im nowy dom dla dzieci. Wpłaty można kierować również bezpośrednio na konto, które gmina założyła pogorzelcom zaraz po tych dramatycznych wydarzeniach: WBS Chełm: 75 8187 0004 3003 0072 7532 0001 z dopiskiem „Pomoc dla Pogorzelców”.
Nie bądźmy obojętni na los ludzi dotkniętych nieszczęściem. Nikt nie powinien się wahać. Rodzina będzie wdzięczna za każdą wpłatę, każdą złotówkę, która pozwoli im stanąć na nogi i dać ich dzieciom dach nad głową. (pc)