Po trzech tygodniach jazdy i pokonaniu rowerami 3150 kilometrów niezwykle wymagającej trasy, uczestnicy Chełmskiej Pielgrzymki Rowerowej do Medjugorie i Mołdawii szczęśliwie wrócili do domów. Nie była to łatwa wyprawa, ale pielgrzymi już mają wstępne plany na przyszłoroczną.
W pielgrzymce prowadzonej przez ks. Karola Mazura, proboszcza parafii w Kamieniu, uczestniczyło 47 rowerzystów. Trasa wiodła z Chełma przez Polskę, Słowację, Węgry, Serbię, Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę. Po jedenastu dniach jazdy i pokonaniu 1300 kilometrów, cykliści dotarli do sanktuarium w Medjugorie. Większość zakończyła tam swoją wyprawę i wróciła samolotem do kraju. Czternaścioro pątników, w tym dwie kobiety, ruszyło dalej przez Serbię i Rumunię do Mołdawii. Była to znacznie trudniejsza część wyprawy, pełna długich podjazdów, stromych zjazdów, wysokich temperatur i nierównych dróg. Ostatnie dni wyprawy były wyjątkowo ciężkie, zwłaszcza gdy cykliści przejechali granicę rumuńsko-mołdawską. Upał nie pomagał – temperatura powietrza przekraczała 40 stopni Celsjusza. Do tego droga była pełna dziur. Na najtrudniejszym odcinku podjazdów było dużo, ale – jak relacjonuje ks. Mazuer – to nie one były najtrudniejsze. Po wjechaniu na wzniesienie zaczynał się zjazd po bardzo nierównej drodze. By nie jechać za szybko rowerzyści hamowali, ale i tak prędkość zjazdu wynosiła ponad 50 km/h. Kiedy kończył się zjazd, zaczynał się kolejny podjazd. W takich warunkach, 21 dnia wyprawy rowerzyści przejechali ok. 90 km. Ks. K. Mazur mówi, że to był bardzo trudny dzień. Ostatniego dnia, na liczącą 123 kilometry trasę z Kongazu do Kiszyniowa, wyjechało 12 rowerzystów. Dwie osoby zdecydowały się odpocząć i pokonać ten odcinek busem. Po trzech tygodniach pielgrzymowania 1 sierpnia cykliści zameldowali się w stolicy Mołdawii. Łącznie przejechali 3150 kilometrów, czyli dystans zbliżony do długości całego Tour de France. Powrót do Polski także dostarczył uczestnikom emocji. Kierowcy busów przewożących rowery zostali zatrzymani na granicy mołdawsko-rumuńskiej i musieli wyjaśniać, skąd mają tak dużą liczbę jednośladów. Dopiero po przekazaniu przez biuro podróży dokumentów, w tym rezerwacji hoteli i listy pasażerów, mogli kontynuować podróż. Rowerzyści lecący z Kiszyniowa do Warszawy przez Wiedeń również mieli problemy. Pierwszy samolot wystartował z około 40-minutowym opóźnieniem, dlatego na kolejny lot musieli niemal biec. Zdążyli, ale ich bagaże zostały w Wiedniu i miały zostać dostarczone kurierami. Ostatecznie 3 sierpnia wszyscy bezpiecznie wrócili do domów.
Ks. Karol Mazur mówi, że każdy dzień pielgrzymki to modlitwa, pot i zmaganie się ze swoimi słabościami. Zwraca uwagę, że chełmskie pielgrzymki rowerowe były zwykle męskimi peletonami, a w tym roku wśród 47-iu cyklistów było aż 6 pań. Były świetnie przygotowane do wyjazdu. Po przyjeździe Medjugorje dwie kontynuowały jeszcze wyprawę. Ks. Mazur mówi, że nie tylko nadawały tempo jazdy grupie jadąc za prowadzącym, ale wnosiły wiele ciepła do męskiego peletonu. Na przerwach robiły kanapki dla wszystkich, a wyjazd dzięki nim był zupełnie inny niż dotychczasowe. Ks. K. Mazur mówi, że rower łączy, buduje relacje, zmienia człowieka na dobre. Przyznaje też, że ta pielgrzymka była organizacyjnym wyzwaniem, bo grupa cyklistów liczyła na początku aż 47 osób (oraz czterech kierowców busów, w których cykliści mogli odpocząć, ochłodzić się, zaopatrzyć się w wodę, dokonać serwisu rowerów), a to dużo więcej niż w dotychczasowych tego typu wyprawach. W tak dużej grupie z pewnością było raźniej, ale trudniej było zaplanować noclegi, wyżywienie. Początkowo podzielono więc cyklistów na cztery osobne „grupy hotelowe”.
– Pielgrzymka miała swój ważny duchowy wymiar – mówi ks. K. Mazur. – Codziennie odprawiałem mszę świętą, na postojach odmawialiśmy różaniec. Były to tysiące kilometrów bólu i zmęczenia, ale także ogromna satysfakcja ze zrealizowania wielkiego sportowego i duchowego marzenia.
Ks. Mazur obecnie skupia się na swoich obowiązkach proboszcza w parafii w Kamieniu (urząd ten objął niespełna dwa miesiące temu). Jednak wraz z cyklistami ma już wstępne plany dotyczące przyszłorocznej pielgrzymki rowerowej. Ma to być około 9-dniowa wyprawa do Fatimy w drugiej połowie lipca 2027 r. Z kolei w sierpniu planowany jest wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Seulu. Po centralnych obchodach tego wielkiego wydarzenia chełmscy cykliści mają wyruszyć w trasę po Korei Południowej. (mo, fot. FB Chełmska Pielgrzymka Rowerowa do Medjugorje i Mołdawii)
![Ponad trzy tysiące kilometrów wiary, wysiłku i determinacji [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/08/pielgrzymka-rowerowa-5.jpg)




