Port pod ludowym nadzorem

Po ostatnim walnym zgromadzeniu w skład rady nadzorczej Portu Lotniczego Lublin weszli dwaj działacze PSL, były wicepremier i były poseł. Zmiany wywołały wiele dyskusji, tym bardziej, że dwaj główni udziałowcy pozbawili miasto Świdnik swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej. Taka sytuacja nie miała miejsca od chwili powołania do życia spółki lotniskowej.
Ostatnie walne zgromadzenie Portu Lotniczego Lublin przyniosło między innymi zmiany w składzie rady nadzorczej. Nowym przedstawicielem z ramienia województwa lubelskiego został Waldemar Pawlak. Zastąpił na tym stanowisku prof. Jana Czaję.
– Waldemar Pawlak jest byłym premierem, wicepremierem i ministrem gospodarki. Ma niewątpliwie kompetencje do pełnienia tej funkcji – zaznacza Beata Górka, rzecznik marszałka województwa. – Pan Pawlak będzie dobrym pośrednikiem między radą nadzorczą, a zarządem województwa. Ze względu na pełnione dotąd funkcje będzie miał również dużo szersze spojrzenie na działalność portu lotniczego niż tylko lokalne.
Waldemar Pawlak był premierem od 1993 do 1995 roku. Pełnił również funkcję wicepremiera i ministra gospodarki w latach 2007 – 2012. Przez osiem kadencji był również posłem na sejm. W ostatnich wyborach nie zdobył mandatu. Od początku jest związany z Polskim Stronnictwem Ludowym. Przez wiele lat był prezesem partii.
Członkiem tego samego ugrupowania jest drugi z nowych członków rady nadzorczej spółki PLL. Tym razem jako przedstawiciel miasta Lublin został powołany Henryk Smolarz, były poseł PSL, obecnie doradca marszałka województwa. Zajął on miejsce przedstawiciela miasta Świdnik w radzie nadzorczej.
– Odwołanie pana Krawca i powołanie Henryka Smolarza wynika z potrzeby „sprawiedliwego” odwzorowania akcjonariatu w RN oraz aktywności w partycypowaniu w kosztach budowy portu i jego funkcjonowania – tłumaczy Beata Krzyżanowska rzecznik prezydenta Lublina.
Świdnik po raz pierwszy od początku powstania spółki Port Lotniczy Lublin nie będzie miał swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej lotniska. Władze Świdnika nie ukrywają oburzenia tą sytuacją, tym bardziej, że o planach odwołania swojego przedstawiciela dowiedzieli się już na posiedzeniu walnego zgromadzenia.
– Zostaliśmy totalnie zaskoczeni tą decyzją – nie ukrywa Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. – Dotąd zawsze w radzie nadzorczej mieliśmy swojego jednego przedstawiciela i ten model się sprawdzał. Oczywiście jesteśmy dużo mniejszym udziałowcem spółki niż miasto Lublin czy województwo, ale jesteśmy gospodarzem miejsca, w którym lotnisko zostało zlokalizowane.
Przedstawiciele Świdnika przypominają również, że przez wiele lat to oni zabiegali o utrzymanie istnienia spółki Port Lotniczy Lublin i o budowę portu w jego obecnej lokalizacji. – Teraz do rady nadzorczej zostało powołanych dwóch członków PSL. Przypomnę tylko, że działacze tej partii próbowali swego czasu przeforsować budowę lotniska w Niedźwiadzie – mówi Waldemar Jakson.
Burmistrz Świdnika wysłał pismo w sprawie zmian w radzie nadzorczej do prezydenta Krzysztofa Żuka. – Wyrażam w nim ubolewanie, że w ogóle do takiej sytuacji doszło – mówi.
O sprawie dużo ostrzej wypowiada się poseł PiS ze Świdnika, pierwszy przewodniczący i wieloletni członek rady nadzorczej lotniska. – Jak pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Tym razem z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia. Trudno mieć satysfakcję, jeśli politycy, których nie chcieli w Warszawie, otrzymują posady w Lublinie – komentuje poseł Artur Soboń. – Zastanawiam się, jaki wkład Waldemar Pawlak może wnieść do tej spółki. Lotnisko jest projektem, który cały czas jest obarczony dużym ryzykiem. Natomiast jeśli nadzoruje go ktoś z Lubelszczyzny, to wiemy że tu żyje, tu mieszka i będzie mu zależało na powodzeniu projektu.
Poseł Soboń chce po pierwszym posiedzeniu rady nadzorczej w nowym składzie zaprosić Waldemara Pawlaka do swojego biura. – Chcę się dowiedzieć, jak sobie wyobraża swoją rolę w spółce – mówi Artur Soboń.
Również źle poseł PiS ocenia decyzję o pozbawieniu miasta Świdnik przedstawiciela w radzie nadzorczej. – Każdy z trzech udziałowców miał i ma swoją rolę do odegrania. W tej chwili model samorządowy zarządzania lotniskiem został zastąpiony politycznym. (kal)

Słynni, ale w ogonie

Choć świdnickie lotnisko odnotowuje stałą poprawę niektórych wskaźników (np. liczby pasażerów), to jednak wciąż wykazuje ogromną, blisko 25-milionową stratę, którą muszą pokrywać akcjonariusze spółki, czyli… wszyscy podatnicy – mieszkańcy Lublina i regionu. Co gorsza, chociaż w pierwszym półroczu 2016 z PLL skorzystało 179 tys. pasażerów (tylko w czerwcu odprawiono prawie 34,4 tys. osób), co stanowi imponujący wzrost o 84,7 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego – to i tak można mówić co najwyżej o skoku z bardzo niskiego poziomu. W dodatku od zeszłego roku wzrost (może nie tak imponujący) odnotowują niemal wszystkie polskie porty – a spośród tych, które udostępniają dane na temat potoków pasażerów, za Lublinem wciąż pozostają jedynie Zielona Góra (i oczywiście nieszczęsny Radom).
Tylko do 29 października Lufthansa będzie realizować prestiżowe i przedstawiane dotąd jako wielki sukces świdnickiego lotniska połączenie do Frankfurtu – największego przesiadkowego portu lotniczego w Europie. Powodem są słabe wyniki na tej trasie. Jak podał przewoźnik: „wypełnienie samolotów w sezonie letnim oscylowało na poziomie 80-90 proc. jednak zimą drastycznie spadało”, a więc po dwóch latach Lublin znowu został odcięty od czołowego europejskiego huba. Na razie na okres listopad-marzec zawieszone zostaną też loty Ryanaira do Dublina. Władze spółki zachowują jednak urzędowy optymizm, przypominając, że już w sierpniu na lotnisku zacznie działać system ILS drugiej generacji, co może uatrakcyjnić port dla przewoźników, a ponadto zmniejszy się ilość połączeń przenoszonych na inne lotniska ze względów pogodowych, poprawiając bezpieczeństwo i komfort pasażerów. Wciąż brak jest natomiast szczegółów rozbudowy PLL o kolejny terminal, czyli być może przywrócenia mu pierwotnie zakładanej formy, zmienionej na wyraźne życzenie Komisji Europejskiej. Prawdopodobnie jednak nie będzie to prosty powrót do dawnego projektu, za to – za co najmniej kilkanaście milionów złotych – może powstać nowa dokumentacja. Cała rozbudowa może pochłonąć nawet ok. 100 mln zł
TAK

Udziałowcy lotniska

Spółka Port Lotniczy Lublin w całości należy do samorządów. Największym akcjonariuszem lotniska jest miasto Lublin, do którego należy nieco ponad 60 proc. udziałów. Urząd marszałkowski jest właścicielem 34 proc. udziałów, miasto Świdnik – 5,5 proc. Mniej niż 1 proc. należy do powiatu świdnickiego. Z kolei rada nadzorcza składa się z sześciu osób. W tej chwili dwaj najwięksi udziałowcy mają w niej po trzech swoich przedstawicieli.

Rada nadzorcza Portu Lotniczego Lublin W jej skład wchodzą:

Przedstawiciele miasta Lublin: Stanisław Kalinowski, Włodzimierz Wysocki i Henryk Smolarz
Przedstawiciele zarządu województwa: Jacek Sobczak (przewodniczący), Marek Opielak i Waldemar Pawlak.
Przedstawiciele RN są wynagradzani w formie ryczałtu. Jego wysokość ustala walne zgromadzenie akcjonariuszy. W tej chwili wynosi ono miesięcznie ok. 2 tys. zł brutto. Jest pomniejszane w przypadku nieobecności członka rady nadzorczej na posiedzeniu.