Pozbyli się 40 łóżek

Najwięcej, bo aż siedem, straciła chirurgia, sześć poleciało z ortopedii. W sumie chełmski szpital usunął czterdzieści łóżek. Wszystko przez pielęgniarki – a dokładnie nowe, wyśrubowane normy ich zatrudnienia, które liczbę personelu uzależniają od liczby łóżek na oddziale.

W założeniu miało być więcej pielęgniarek na jednego pacjenta. W praktyce – zarządzający szpitalami redukcją miejsca. To efekt nowych norm zatrudnienia personelu na szpitalnych oddziałach, które nałożyło ministerstwo zdrowia. Uzależniają one liczbę pielęgniarskich etatów od liczby szpitalnych łóżek.

Na oddziałach zachowawczych liczony w ten sposób wskaźnik ma wynieść 0,6, na zabiegowych – 0,7, a na dziecięcych – 0,8. I dla przykładu: 30-łóżkowy oddział wewnętrzny chełmskiego szpitala trzeba przemnożyć przez 0,6, co daje 18 etatów pielęgniarskich do zabezpieczenia (dotychczas było ich 15).

– To wbrew pozorom nie jest dużo. Układając grafik i biorąc pod uwagę urlopy i absencje chorobowe, wychodzi wówczas obłożenie trzech pielęgniarek w ciągu dnia i po dwie na dyżurze nocnym – wyjaśniała nam kilka tygodni temu Beata Żółkiewska, naczelna pielęgniarka w chełmskim szpitalu.

Przy dotychczasowym zatrudnieniu (w sumie 540 pielęgniarek i położnych) było pewne, że chełmski szpital nie spełni nowych norm zatrudnienia. Już kilka tygodni temu dyrekcja zapowiadała, że będzie zmuszona przeprowadzić reorganizację, czyli po prostu zredukować liczbę łóżek na niektórych oddziałach. Mowa była o usuwaniu tych, w przypadku których było najmniejsze obłożenie. Dopatrzono się takich 40.

– Gdybyśmy tego nie zrobili, to z dniem

1 stycznia trzeba by było zatrudnić 37 pielęgniarek. Po reorganizacji mimo wszystko 3 musimy zatrudnić – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w chełmskim szpitalu. Równocześnie zapewnia, że nie wpłynie to w żaden sposób na bezpieczeństwo pacjentów, czy – jakby się mogło wydawać – wydłużenie kolejki oczekujących, bo to zależy głównie od wynegocjowanego kontraktu z NFZ. Dodaje też, że kontrakt w związku ze zmniejszeniem miejsc szpitalnych tym też nie powinien ulec zmniejszeniu.

Inna kwestia, że decyzja dyrekcji nie wynika jedynie z niechęci do wydawania pieniędzy na zatrudnienie nowych pielęgniarek. Są trudności w pozyskaniu nowego personelu, pomimo często intensywnych poszukiwań. Niedobory w tej grupie zawodowej to bowiem poważnym problemem w całym kraju. (mg)