Procesu nie będzie

Co najmniej osiem razy uderzył młotkiem w głowę matki, ale wszystko wskazuje na to, że Czesław G. nie odpowie za zabójstwo. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o umorzenie przeciwko niemu postępowania i umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym.

Czesław G. (62 lata) mieszkał razem ze swoją matką (88 l.) w niewielkim lokalu komunalnym przy ul. Przemysłowej w Rejowcu. Z relacji sąsiadów wynikało, że mężczyzna był raczej spokojny i bezkonfliktowy. Wszędzie chodził z matką. Wszyscy też wiedzieli, że cierpi na zaburzenia psychiczne.

Rankiem, 24 czerwca, sąsiedzi rodziny G. usłyszeli krzyki starszej pani. Kiedy pobiegli, zobaczyć co się stało, ujrzeli leżącą w kałuży krwi 88-latkę. Jej syn stał w pewnej odległości jak zaczarowany.

Pogotowie zabrało pacjentkę do chełmskiego szpitala. Niestety, jeszcze w karetce przed dotarciem na SOR doszło do zatrzymania krążenia. Mimo resuscytacji nie udało się uratować życia pacjentki. Około godz. 10 dyżurny policji w Chełmie otrzymał telefon ze szpitala o śmierci 88-letniej mieszkanki Rejowca wskutek bardzo poważnych obrażeń głowy. Zaraz potem policjanci zatrzymali Czesława G., który przyznał się do zabójstwa matki.

– Co najmniej osiem razy uderzył pokrzywdzoną w głowę trzymanym w ręku młotkiem – mówi prokurator Artur Szykuła, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

62-latek wskazał narzędzie zbrodni. Nie potrafił jednak wyjaśnić motywu swojego działania. Usłyszał zarzut zabójstwa i decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego, gdzie przebywa do dzisiaj. Tymczasem po kilku miesiącach śledztwa prokuratura zdecydowała się umorzyć przeciwko niemu postępowanie. – Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Zamościu wniosek w trybie art. 324 kpk, o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego, albowiem z opinii biegłych wynikało, że podejrzany miał zniesioną zdolność do rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem – tłumaczy prokurator Szykuła.

Psychiatrzy orzekli, że 62-letni rencista był niepoczytalny w momencie popełniania czynu z uwagi na swoje zaburzenia. Dlatego powinien opuścić areszt śledczy i trafić do zakładu psychiatrycznego. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy do sądu. (pc)