Prosił się o śmierć

– Mężczyzna, który 30 czerwca zginął potrącony na drodze krajowej w Wólce Orłowskiej w gminie Izbica, od dawna prosił się o śmierć. Trzy lata temu omal go nie rozjechałem, gdy pijany leżał na środku jezdni – opowiada nam mieszkaniec gminy Krasnystaw.

Tydzień temu informowaliśmy o tragicznym wypadku, do którego doszło w niedzielę (30 czerwca) przed godziną 22. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynikało, że 67-latek z gminy Izbica przechodził przez jezdnię w miejscu, gdzie znajdują się bariery oddzielające jezdnię od pobocza. – Droga w tym miejscu nie jest oświetlona – opowiadał nam wówczas Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. Mężczyzna został potrącony przez opla, którym kierował mieszkaniec powiatu tomaszewskiego. Niestety, pomimo akcji reanimacyjnej, życia 67-latka nie udało się uratować.

Po emisji tekstu skontaktował się z nami Czytelnik z gminy Krasnystaw. Okazało się, że znał zmarłego. Sam omal go nie rozjechał ponad 3 lata temu. – Dokładnie 20 stycznia 2016 roku jechałem trasą Wał – Orłów i nagle na środku jezdni zobaczyłem leżącego mężczyznę. Leżał w pozycji takiej, jaką widać na zdjęciu, które mu wówczas zrobiłem – opowiada nam pan Andrzej. – Ledwo wyhamowałem!

Warunki na drodze były takie, jak widać, było ślisko, zalegał śnieg. Mężczyzna ten był przytomny, ale pijany. Naubliżał mi. Ściągnąłem go na pobocze, ślady ciągnięcia widać na fotce, i zadzwoniłem pod numer 997 – dodaje nasz Czytelnik.

Według jego relacji na miejscu pojawili się policjanci z Izbicy, którzy zawieźli pijanego, 64-letniego wówczas mężczyznę, do domu. – A on jakimś metalowym przedmiotem zdemolował im nowy radiowóz – relacjonuje mieszkaniec gminy Krasnystaw. – Najwyraźniej już wówczas prosił się o śmierć – dodaje. (kg)