Przemycają nawet pszczoły

Czerwiec – jeden miesiąc i setki prób przemytów na granicy w Dorohusku. Pomysłowość przemytników nie zna granic. Próbują szmuglować głównie papierosy, ale też podróbki markowych ubrań, zegarków, okularów, farmaceutyki, szkodliwe substancje, a nawet pszczoły czy … hormon wzrostu. Kto przemyca? Różnie. Ostatnio przyłapano na tym także maszynistę.

Większość kontrabandy stanowią od lat papierosy. Ale nie tylko. W ostatnich tygodniach funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z przejścia kolejowego w Dorohusku znaleźli w bagażu podróżnego 15 rodzin pszczelich. Owady przewożone były w plastikowych pudełeczkach. Nielegalnie do Polski próbował wwieźć je Ukrainiec – jeden z pasażerów szynobusu relacji Zdołbunow – Chełm.

Mężczyzna ukarany został mandatem i wraz z pszczołami wycofany na Ukrainę. Towary z podrobionymi znakami światowych marek też wciąż są na topie. Ostatnio funkcjonariusze Oddziału Celnego Drogowego z Dorohuska ujawnili podczas zaledwie dwóch kontroli, 16 zegarków i 18 par okularów. Były to wyroby z logo popularnych światowych firm, „podróbki”. Przewozili je w bagażach pasażerowie autokarów. Miały to być upominki dla znajomych.

Niedawno celnicy z Dorohuska zarekwirowali ponad 6 kg środków ochrony roślin. Obywatel Ukrainy próbował wwieźć je do Polski w kabinie ciężarówki. Wyjaśnił, że towar kupił na bazarze w Kowlu, na prośbę kolegi pracującego w Polsce. Ale to nie jedyny taki przypadek na granicy w Dorohusku z ostatnich tygodni. Innym razem 1,2 kg środków ochrony roślin miała w swym w bagażu 58-latka, również Ukrainka. W obu przypadkach na poczet kar celnicy zajęli od podróżnych po 500 złotych.

Funkcjonariusze przypominają, że podrobione środki ochrony roślin mogą być niebezpieczne zarówno dla konsumentów żywności pochodzenia roślinnego, jak i dla środowiska naturalnego. Wszystkie tego typu preparaty, zatrzymywane na granicy lub w nielegalnym obrocie na terenie kraju, są niszczone. Prób przemytu różnych substancji przez granicę jest mnóstwo.

Także w czerwcu br. podróżny z Ukrainy nielegalnie wwoził do Polski 79 kg tzw. czynnika chłodniczego zakazanego w Unii Europejskiej. Substancja ta znajdowała się w dwóch metalowych butlach zamontowanych w samochodzie osobowym. Chodziło o skroplony gaz pod ciśnieniem i jeden z najbardziej popularnych syntetycznych czynników chłodniczych, wykorzystywany w klimatyzacji, głównie samochodowej, ale także w chłodziarkach.

Również w ostatnich tygodniach celnicy w Dorohusku ujawnili 70 opakowań niewiadomego składu i pochodzenia medykamentów. Przemycała je 49-latka z Ukrainy. Wśród zatrzymanych przez funkcjonariuszy KAS towarów był m.in. hormon wzrostu. Kobieta twierdziła, że preparaty przewozi na własne potrzeby. Funkcjonariusze wszczęli przeciwko niej postępowanie karne skarbowe, zajmując na poczet kary 300 złotych.

Papierosy zawsze na czasie

W czerwcu br. funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej na przejściach granicznych w województwie lubelskim zajęli prawie 260 tys. paczek papierosów nielegalnie wwożonych do Polski. Wyroby tytoniowe przemycane są z Ukrainy i Białorusi w różnych środkach transportu, najczęściej w samochodach osobowych – często odpowiednio do tego przerobionych.

Do przemytu wykorzystywane są też pociągi, bo tam nietrudno o przestrzenie konstrukcyjne, w których można ukryć kontrabandę. W samym Oddziale Celnym w Dorohusku celnicy ujawnili w czerwcu w pociągach osobowych i towarowych ponad 4,3 tys. paczek papierosów. Kilkakrotnie funkcjonariusze z Dorohuska znajdowali wyroby akcyzowe w dachach przedziałów pociągu osobowego relacji Kijów – Warszawa. W przypadku, gdy pociągiem podróżuje zazwyczaj kilkuset pasażerów, trudno jest ustalić sprawcę przemytu.

Tym razem, w wyniku podjętych czynności dochodzeniowo-śledczych, funkcjonariusze KAS ustalili osoby trudniące się tym procederem. Byli to obywatele Ukrainy. Jeden ukrył w dachu 360 paczek wyrobów tytoniowych. Inny podróżujący do naszego kraju mieszkaniec Ukrainy schował tam 400 paczek papierosów. Mężczyzna przyznał się do przemytu i wpłacił na poczet kary ponad 4,6 tys. złotych. Także ukraińska obsługa pociągu pokusiła się o przemyt z wykorzystaniem przestrzeni dachowych – konduktor i pracownica obsługi zmieścili tam w sumie 636 paczek papierosów.

Przeciwko pierwszemu wszczęto postępowanie karne skarbowe, druga wpłaciła mandat w wysokości blisko 4 tys. złotych. Nietypową skrytką na papierosy okazały się podgrzewacze wody w pociągu osobowym z Kijowa do Warszawy. Dwóch obywateli Ukrainy schowało tam w sumie 390 paczek wyrobów z ukraińskimi znakami akcyzy. Obaj ukarani zostali mandatami na łączną kwotę 8 tys. złotych. 1130 paczek papierosów różnych marek i dodatkowo 3 litry alkoholu znaleźli funkcjonariusze z Dorohuska w podłodze lokomotywy PKP Intercity.

Tym razem sprawcą przemytu był Polak, maszynista składu. Funkcjonariusze wszczęli przeciwko niemu sprawę o przestępstwo skarbowe. Z kolei na drogowym przejściu granicznym w Dorohusku funkcjonariusze KAS zatrzymali kobietę z 647 paczkami papierosów.

Obywatelka Ukrainy twierdziła, że wyroby znalazła przy śmietnikach na moście granicznym po stronie ukraińskiej. Miała świadomość, że takiej ilości legalnie przewieźć do Polski nie może, dlatego ukryła towar w ściankach volkswagena, którym podróżowała. Chciała skorzystać z okazji, tymczasem teraz czeka ją sprawa karna skarbowa za przemyt. (opr. mo)