Psy biegają, a właściciela mają

Spotkanie wójta Rudy-Huty z dzielnicowym, fot. FB J. Walczuk

Spotkanie wójta Rudy-Huty z dzielnicowym wywołało falę komentarzy na temat… psów. Jedni zwracali uwagę, żeby policja baczniej przyglądała się warunkom, w jakim trzyma się psy na uwięzi a inni, aby ustalić właścicieli beztrosko biegających psów, które są zagrożeniem dla ludzi.

– Dziś spotkałem się z naszym nowym dzielnicowym – aspirantem sztabowym Panem Jackiem Nowosadem. Rozmawialiśmy o bezpieczeństwie na terenie gminy Ruda-Huta oraz o bieżących sprawach dotyczących mieszkańców – napisał na swoim profilu internetowym wójt Rudy-Huty, Jarosław Walczuk. Pozostawił tam kontakt do dzielnicowego oraz zapewnił, że funkcjonariusz jest otwarty na współpracę.

A w komentarzach posypały się uwagi na temat…psów.

– Proszę też o lepsze reagowanie, tam gdzie łamane są prawa zwierząt, szczególnie psów łańcuchowych, nie spuszczanych i trzymanych w niechlujstwie – napisała przedstawicielka lokalnej Fundacji For You Burek. Co spotkało się i z pozytywnymi i negatywnymi komentarzami.

Pan Piotr podzielił się sytuacją z poprzedniej nocy, w której jego pies ujadał w bezchmurną i bezksiężycową noc, bo po drodze publicznej biegały psy. – Psy mające właściciela – dodał. – Fundacja walczy, aby wypad rowerem po gminie Ruda-Huta kończył się epizodem ataku psów na rowerzystów.

Potwierdziła to pani Barbara, która napisała, że nie raz byłam narażona na ataki ze strony tych psów. – Mają właściciela i dobrze wiemy czyje są. U mnie też niejednokrotnie psy w nocy biegają wokół posesji i prowokują mojego psa. Całonocne ujadanie – napisała. Czy rzeczywiście w gminie jest aż tak duży problem z psami?

Jarosław Walczuk, wójt Rud-Huty mówi, że w każdej gminie są takie sytuacje. – Na sygnał od mieszkańców robimy rozeznanie czy pies komuś uciekł. Jeśli ma właściciela to po poprzez sołtysa zwracamy uwagę, żeby lepiej go pilnować, a jak sytuacja się powtarza to już rola dzielnicowego, żeby zmobilizować właściciela. Psy nie powinny biegać po ulicy, bo to stwarza zagrożenie. A jeżeli pies nie ma właściciela to go odławiamy i oddajemy do schroniska w Rybczewicach, z którym mamy umowę. (reb) fot. FB J. Walczuk