Radni obradowali w maseczkach

W cieniu epidemii koronawirusa odbyła się czwartkowa (26 marca) sesja lubelskiej rady miasta. Radni obradowali w maseczkach i rękawiczkach. Zdecydowali m.in., że miasto wyemituje obligacje o łącznej wartości 100 milionów złotych.


To była jedna z najdziwniejszych sesji w historii lubelskiej rady miasta. Radni ubrani w maseczki i rękawiczki, poddany ozonowaniu budynek ratusza – w takich okolicznościach, rzecz jasna, przez epidemię koronawirusa, odbyły się czwartkowe obrady. Program sesji został maksymalnie ograniczony. W czwartek radni zdecydowali, że miasto wyemituje 10 tysięcy obligacji o łącznej wartości 100 milionów złotych.

Pieniądze pozyskane z emisji obligacji zostaną przeznaczone m.in. na budowę nowego budynku Urzędu Miasta przy ulicy Leszczyńskiego 20 czy dobudowę segmentu do przedszkola w Zespole Szkół numer 12. Rajcy zatwierdzili też poprawki w bieżącym budżecie. Na przykład planowane wydatki na odbudowę Domu Pomocy Społecznej im. Matki Teresy z Kalkuty zostały zwiększone o 680 tysięcy złotych, dzięki czemu ma zostać wyłoniony wykonawca inwestycji.

Nie zabrakło również tematów związanych z koronawirusem. Prezydent Krzysztof Żuk ujawnił, że w Lublinie na kwarantannie domowej jest obecnie około 100 osób. Z kolei Mariusz Banach, zastępca prezydenta ds. oświaty i wychowania, odniósł się do sprawy zawieszenia lekcji w szkołach. Uczniowie muszą się teraz uczyć w formie zdalnej. Banach ocenił, że lubelskie szkoły są do tego przygotowane pod względem technicznym, ale zwrócił uwagę na ujemne strony nauczania online.

– Nie wszyscy uczniowie w Lublinie mają komputery. Są też domy, gdzie na jednym komputerze musi pracować 5 uczniów – zauważył. Zdaniem Banacha dobrym rozwiązaniem w obecnej sytuacji byłoby okrojenie podstawy programowej przewidzianej na ten rok szkolny. – Nie da się jej realnie zrealizować – ocenił.

Grzegorz Rekiel