Radość w Żmudzi, Krasnymstawie i Włodawie

Wszystkie nasze drużyny w ubiegły weekend grały na swoich stadionach. Atutu własnego boiska nie wykorzystał jedynie Kłos Gmina Chełm, który niespodziewanie uległ Orlętom Łuków, choć prowadził. Rekordowe zwycięstwo w IV lidze odniosła natomiast Victoria Żmudź, która nie miała żadnej litości dla MKS Ryki. Bezcenne trzy punkty w końcu zgarnął Start Krasnystaw, a równie cenną wygraną zanotowała Włodawianka, choć grała w osłabieniu. Oto relacje z meczów IV ligi z udziałem zespołów, zrzeszonych w ChOZPN:


KŁOS GMINA CHEŁM – ORLĘTA ŁUKÓW 1:3 (1:1)

1:0 – Fornal (15), 1:1 – Sowisz (43), 1:2 – Soćko (80), 1:3 – Dołęga (90+3).

KŁOS: Mucha – Stepaniuk, Poznański, Kowalski, Bala, Rak, Flis, Chmiel (75 Wałczyk), Kuśmierz (85 K. Gierczak), Fornal, Drzewicki (63 Huk).

Po dobrym meczu Kłosa na Wieniawie z Lublinianką podopiecznym Roberta Tarnowskiego przydarzyła się niespodziewana wpadka. Początek potyczki z Orlętami należał do gospodarzy. Kłos szybko strzelił gola i wydawało się, że kolejne bramki będą tylko kwestią czasu. Tymczasem przed przerwą goście wyrównali stan meczu, a po zmianie stron byli zespołem lepszym. Przede wszystkim górowali wytrzymałością i motoryką. Spotkanie rozstrzygnęło się w ostatnich 10 minutach, kiedy to już zawodnicy Kłosa odczuwali duże zmęczenie.

* * *

VICTORIA ŻMUDŹ – MKS RYKI 9:1 (3:0)

1:0 – Misztal (8), 2:0 – Misztal (11), 3:0 – Sobiech (37), 4:0 – Lecki (49), 5:0 – Furta (59), 6:0 – Misztal (64), 6:1 – Taradyś (67), 7:1 – Kuczyński (67), 8:1 – Lecki (77), 9:1 – Kuczyński (90+1).

VICTORIA: Makowski (78 Seniuk) – Brzozowski, Pogorzelec, Paskiv (35 Brodalski), Przychodzień, Misztal (74 Flis), Sawa, Kuczyński, Furta (70 Stańczykowski), Sobiech, Lecki.

Ostre strzelanie urządzili sobie w sobotę piłkarze Victorii Żmudź. Podopieczni Piotra Molińskiego nawet przez moment nie oszczędzili najsłabszej w lidze drużyny MKS Ryki. Gospodarze górowali nad przeciwnikiem pod każdym względem, od pierwszej do ostatniej minuty. Mieli jeszcze kilka dogodnych sytuacji i mecz mógł zakończyć się dwucyfrowym wynikiem. Nie mniej jednak postawa piłkarzy ze Żmudzi w rundzie jesiennej zasługuje na uznanie. Przed sezonem wydawało się, że Victoria może bronić się przed spadkiem, tymczasem zajmuje najwyższą lokatę spośród wszystkich chełmskich drużyn.

* * *

START KRASNYSTAW – POLESIE KOCK 1:0 (0:0)

1:0 – Kiszyjew (76).

START: Wikło – Kwiatkowski, Nowakowski, Wojciechowski, Bielak, Sobów, Wójtowicz (88 Witkowski), Szponar (75 Ciesielski), Florek, Drapsa (65 Chochowski), Kiszyjew.

Tego zwycięstwa Start potrzebował jak ryba wody. Beniaminek z Krasnegostawu rywalizował w końcu z bezpośrednim rywalem w tabeli i nie mógł pozwolić sobie na porażkę. – Trenowaliśmy cały tydzień na wysokich obrotach, w szatni powiedzieliśmy sobie, że w tym meczu interesują nas tylko trzy punkty – mówi w rozmowie z Nowym Tygodniem Daniel Chariasz, zawodnik Startu. – Doskonale zdajemy sobie sprawę z naszej sytuacji w tabeli.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Najgroźniejszą okazję do zdobycia gola stworzyli jednak goście. – Świetnie w tej sytuacji zachował się Tomek Wikło. W sobie tylko wiadomy sposób obronił strzał głową z pięciu metrów. Zasłużył na wielkie brawa! – opowiada D. Chariasz.

Po zmianie stron Start zaczął coraz częściej atakować przeciwnika na jego połowie. To się opłaciło. – Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, wiedzieliśmy, że jedna sytuacja może odmienić losy meczu. I tak się stało. W 76 min. wymieniliśmy kilka podań, piłkę dostał Rustam Kiszyjew i bardzo ładnym strzałem, przy samym słupku, dał nam prowadzenie – mówi Daniel Chariasz. – Polesie ruszyło, chciało wyrównać, ale grało bardzo prostą piłkę. Długie podania do napastników nie przyniosły żadnego efektu. Cieszymy się z wygranej, bardzo jej potrzebowaliśmy. Za tydzień jedziemy do Końskowoli, na trudny teren, ale tam też będziemy szukać punktów – dodaje D. Chariasz.

* * *

WŁODAWIANKA WŁODAWA – HUCZWA TYSZOWCE 3:0 (3:0)

1:0 – Sheliuk (15), 2:0 – Musz (30), 3:0 – Więcaszek (35 karny).

WŁODAWIANKA: Polak – Jemioł, Czarnota, Błaszczuk, Misiak, Więcaszek, Sheliuk, Musz (89 Piotrowski), Wojtak, Walaszek, Magdysh.

Bardzo cenne trzy punkty do swojego dorobku w niedzielne popołudnie dopisali piłkarze Włodawianki. Trener Marek Drob przed meczem jak zwykle miał problemy kadrowe. Z różnych względów nie zagrali Nielipiuk, Bartnik, Kędzierski, Żakowski i Stachański. – W zasadzie musiałem ten skład od nowa ułożyć, ale poradziliśmy sobie. Ci zawodnicy, którzy zagrali, spisali się naprawdę dobrze, z ich postawy jestem zadowolony – powiedział M. Drob.

Pierwsza połowa należała do Włodawianki. – W zasadzie rywal ani razu nam nie zagroził. Myśmy natomiast zagrali skutecznie, choć wynik mógł być wyższy, bo okazje do zdobycia gola były. Cieszy jednak to, że trzy z nich potrafiliśmy zamienić na bramki. Tak wysokie prowadzenie do przerwy ustawiło dalszy przebieg meczu. Pod koniec pierwszej połowy czerwoną kartkę ujrzał Misiak, ale mimo gry w osłabieniu, dalej stwarzaliśmy sytuacje strzeleckie. Przeciwnik nic wielkiego nie pokazał. Przed nami bardzo ważny mecz w Kocku – dodał M. Drob. (s)