Rak wygrywa

Wskazywany na tle innych akcji profilaktycznych jako bezdyskusyjny sukces projekt walki z rakiem piersi okazał się spektakularną porażką.


– Skuteczność programów, które miały pomóc we wczesnym wykrywaniu nowotworów piersi i szyjki macicy na Lubelszczyźnie, była niewielka – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.
Doświadczenie uczy, że na raku piersi oraz raku macicy zna się każdy, byle był radnym albo urzędnikiem. W każdym razie, żeby miał coś do powiedzenia (tzn. żeby mógł powiedzieć jakie to ważne, żeby zwalczać!), politycy i biurokraci mogą debatować o tym godzinami. I zwykle nic z tego nie wynika.
W przypadku profilaktyki nowotworowej nie pomogło nawet odgórne zapewnienie wystarczających środków. „Liczba kobiet zgłaszających się na badania cytologiczne spadła, a zasadniczy cel Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, czyli zmniejszenie zachorowalności i umieralności z powodu raka piersi i raka szyjki macicy, nie został osiągnięty” – ustalili kontrolerzy. Działania w zakresie profilaktyki raka piersi były realizowane przez Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, a w zakresie profilaktyki wczesnego wykrywania raka szyjki macicy – przez Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny Nr 1 w Lublinie. „W ocenie NIK skuteczność tych działań była ograniczona. Skontrolowane Wojewódzkie Ośrodki Koordynujące nie dokonywały analiz danych o zgłaszalności kobiet na badania przesiewowe, a także prowadziły większość akcji promocyjno-profilaktycznych na terenach o wysokiej zgłaszalności kobiet na badania mammograficzne (miasto Lublin) i cytologiczne (miasto Lublin, powiat rycki). Pomijano obszary, gdzie zgłaszalność na te badania była najniższa (…). Mimo pełnego wydatkowania środków przekazanych na ten cel przez ministra zdrowia, w województwie lubelskim następował systematyczny spadek wskaźników objęcia badaniami cytologicznymi kobiet w wieku od 25 do 59 lat (z 28,1 proc. w 2011 r. do 22,1 proc. w 2015 r., średnia krajowa w 2014 r. wynosiła 22,06 proc.). (…) Wysyłka imiennych zaproszeń na badania cytologiczne przyniosła niewielkie efekty. Pomimo tego, że w kontrolowanym okresie (tj. w latach 2011-2015) wysłano 909 tys. zaproszeń i wydano na ten cel 1.192,6 tys. zł, na badania cytologiczne zgłosiło się zaledwie 59,7 tys. kobiet. co oznaczało średnią roczną zgłaszalność na poziomie zaledwie 6,6 proc. (w stosunku do wielkości populacji kobiet w wieku 25-69 lat) – czytamy w informacji NIK.

Ta choroba nie zna litości

NIK zwraca uwagę, że nie osiągnięto zasadniczego celu Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, czyli zmniejszenia zachorowalności i umieralności z  powodu raka piersi i  raka szyjki macicy. Z dostępnych raportów statystycznych Krajowego Rejestru Nowotworów za lata 2011-2013 wynika, że w województwie lubelskim następował systematyczny wzrost zachorowań na te nowotwory. W podanych latach na raka piersi zachorowały kolejno 454, 482 i 534 kobiety w wieku od 50 do 69 lat (ogółem: 778, 813 i 895 kobiet), a na  raka szyjki macicy: 86, 93 i 96 kobiet w wieku od 25 do 59 lat (ogółem: 144, 170 i 175 kobiet). Umieralność z powodu raka piersi w  grupie wiekowej 50-69 lat w województwie lubelskim wyniosła w tym okresie: 113, 102 i 118 kobiet, a  z powodu raka szyjki macicy w  grupie wiekowej od 25 do 59 lat zmarło: 36, 39 i 36 kobiet. Choroby nie tylko nie udało się pokonać – co wciąż jeszcze jest celem w dużej mierze nieosiągalnym, ale nawet nie powstrzymano tempa jej śmiertelnego pochodu, co uznawano za podstawę tak masowo prowadzonej akcji profilaktyczno-informacyjnej.
Co gorsza, program stał się tylko kolejną okazją do wyciągania pieniędzy z wyjątkowo w tym przypadku nieskorego do prowadzenia kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. Mimo permanentnego niewykonywania zakładanych limitów badań przez jednostki biorące udział w programie nadal otrzymywały one finansowanie na niezmienionym poziomie.
„W latach 2011-2013 Szpital Kliniczny w Lublinie wypłacił pracownikom realizującym zadania Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego dodatkowe wynagrodzenia w ramach umów zlecenia (obejmowały one wysyłkę zaproszeń i prowadzenie akcji promocyjnych). W ocenie NIK było to działanie niegospodarne, ponieważ realizacja tych zadań wchodziła w  zakres obowiązków wynikających z umów o  pracę. Ponadto nierzetelnie rozliczono umowy zlecenia o  wartości 101  tys. zł, zawarte na organizację wysyłki zaproszeń na badania cytologiczne. Izba stwierdziła także, że wykładowcom przeprowadzającym szkolenia dla personelu medycznego w zakresie realizacji badań cytologicznych wypłacono wynagrodzenia w kwotach wyższych o  3,8  tys.  zł od należnych. W latach 2011-2015 Szpital Kliniczny w Lublinie – pełniący zadania Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego – prowadził postępowania dotyczące wyboru wykonawców akcji promocyjno-profilaktycznych i obsługi wysyłki zaproszeń z  pominięciem procedur wewnętrznych Szpitala. W efekcie, usługi o wartości 96,7 tys. zł, które WOK powinien realizować samodzielnie, zlecono członkom rodziny jednego z pracowników Szpitala” – napisali kontrolerzy.
Źle zarządzano dokumentami, nierzetelnie prowadzono dokumentację, nie zachowywano należytej staranności wobec materiałów badawczych. Program okazał się spektakularną klęską. Czy tylko lubelskiej służby zdrowia i nadzoru nad nią, czy nas wszystkich, w tym zwłaszcza wciąż zagrożonych rakiem lublinianek? TAK