Rezydenci wołają o pomoc!

Protest lubelskich lekarzy-rezydentów, do którego dołączyły też pielęgniarki oraz ratownicy medyczni i fizjoterapeuci, a nawet dietetycy przebiegał pod hasłem „Ratuj się – bo kto pomoże?!” i połączony był z darmowym kursem pierwszej pomocy. Pomysł, żebyśmy w razie czego kurowali i cucili się sami, bo nie będzie już nikogo innego do pomocy, wywołuje ciarki na plecach.
Porozumienie Zawodów Medycznych, reprezentujące dziewięć ogólnokrajowych związków zawodowych i środowiska wierzące w siłę wspólnego nacisku na rządzących w sprawie nie tylko podwyżki płac, ale także poprawy warunków zatrudnienia oraz niezbędnych reform systemu kształcenia , nie ustaje w wymyślaniu atrakcyjnych form protestów, przybliżających postulaty branży zwykłym ludziom. To istotne novum i faktycznie ważny element odbudowujący dobrze rozumiany solidaryzm społeczny i wzajemne zaufanie między pracownikami służby zdrowia i pacjentami. Tych ostatnich w okresach napięć (czyli w polskich realiach niemal bez przerwy…) przeważnie straszy się odejściem białych i zielonych kitli od łóżek, a jednocześnie napuszcza na „pazernych medyków”. Tymczasem akcja lekarzy-rezydentów spotkała się raczej z pozytywnymi reakcjami i zrozumieniem ze strony lublinian.

I dobrze, bo wśród postulatów środowiska jest m.in. wzrost nakładów na system ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB, czyli do minimalnego poziomu, który wg WHO zapewnia bezpieczeństwo obywatelom – argumentują przedstawiciele Porozumienia. Jak poinformował reprezentujący PZM Jakub Kosikowski podczas akcji pod Bramą Krakowską w Lublinie udało się zebrać około 400 podpisów popierających postulaty zawodów medycznych. Kolejne barwne działania, w poważnej przecież bardzo sprawie, będą zatem kontynuowane.TAK