Rolnicy przyznają, że jest za wąsko

Budowa nowej drogi albo przebudowa starej zazwyczaj cieszy mieszkańców. Ale nie wszyscy są zadowoleni i rozumieją sens przebudowy drogi w Wólce Tarnowskiej, w gminie Wierzbica. Dlatego, że mieszkają przy niej wójt i starosta?

Do tematu budowy drogi nawiązał po raz pierwszy Marian Kister, radny z gminy Wierzbica. Pytał podczas jednej z sesji, dlaczego za pieniądze na scalenia w Chylinie ma być budowana droga w Wólce Tarnowskiej. Odpowiedzi nie dostał, bo na sesji nie było już wtedy wójt Zdzisławy Deniszczuk. Radny chciał, żeby w sprawie scaleń odbyło się spotkanie, na którym te wątpliwości zostaną wyjaśnione. O drodze zaczęli mówić też mieszkańcy gminy.

– Tu nie chodzi o budowę nowej drogi, tylko o poszerzenie tej, która już jest w Wólce Tarnowskiej a prowadzi m.in. do domu pani wójt i starosty – mówili nam.

Fragment wąskiej szosy położył jeszcze poprzedni wójt Andrzej Chrząstowski. Pozostałą cześć już obecna wójt – Zdzisława Deniszczuk. Ale ulica jest wąska, ma tylko 3 metry szerokości i rolnicy narzekają.

– Jak się jedzie ciągnikiem z przyczepami, to nie sposób wyminąć się z samochodem, a już z innym ciągnikiem nie wcale się nie da – mówią.

Ale są też mieszkańcy, którzy twierdzą, że szerszego asfaltu im nie trzeba. – Przez lata było tu spokojnie, nie było dużego ruchu, a odkąd jest asfalt, to kierowcy jeżdżą i nie patrzą na przepisy. Jak drogę poszerzą, to ruch będzie jeszcze większy, a kierowcy będą pędzić na złamanie karku. A tu chodzą dzieci, zwierzęta wychodzą na drogę. Jeszcze do jakiejś tragedii dojdzie – mówili i sugerowali, że problem rolników można rozwiązać, budując zatoczki. – Tak jest w wielu miejscach, np. w górach. W takich zatoczkach pojazdy mogą się wymijać. Nie trzeba od razu poszerzać kilku kilometrów drogi. Zwłaszcza, że w samej wsi nie bardzo jest jak to zrobić, bo zabudowania i płoty są blisko asfaltu. (bf)