Różanka pękła w 92 minucie

START KRASNYSTAW – SPS EKO RÓŻANKA 2:1
0:1 – M. Żakowski (18), 1:1 – Bednarek (63), 2:1 – Sadowski (90+2).
START: Ryć – Bielak (70 Sadowski), Łuczyn, Saj, Lenard, Bodziak (80 Frącek), Kowalski (55 Iwan), Dworucha, Bednarek, P. Wójcik (90 Matycz), M. Wójcik. Trener – Daniel Krakiewicz.
EKO: Witkowski – Łobko, Jędrzejuk, M. Żakowski, E. Mikulski, J. Gołąb (88 K. Mikulski), Sobów, Jankowski, Magdysh, Romaniuk (90 M. Gołąb), Skorupski. Trener – Sławomir Skorupski.
Czerwona kartka: Magdysh (Eko) w 66 min. za dwie żółte. Sędziowali: Prończuk oraz Marciniak i Siatka.
W Krasnymstawie starli się lider z wiceliderem i choć mecz do końca trzymał w napięciu, sytuacji podbramkowych za wiele nie było. – To był mecz walki, było jej dużo, zwłaszcza w środku boiska – powiedział po spotkaniu Daniel Krakiewicz, trener Startu. – I my, i Różanka myśleliśmy przede wszystkim o tym, by nie stracić gola – relacjonuje.
Mecz na szczycie lepiej rozpoczęli goście. W 16 min. Romaniuk zdecydował się na strzał z 25 m, ale trafił w poprzeczkę. Dwie minuty później było 0:1. Dośrodkowywał Magdysh, a Marek Żakowski strzałem głową pokonał Rycia. – Mogliśmy strzelić kolejne bramki – mówi Antoni Kruk, kierownik SPS Eko. – W 31 min. ładnie uderzał Skorupski, ale Ryć tym razem obronił. Podobnie było w 40 min. Romaniuk podał do Jakuba Gołąba, ten mocno uderzył, ale bramkarz Startu był na posterunku – dodaje.
W 45 min. jeden z zawodników gospodarzy wyłuskał piłkę Witkowskiemu i strzelił gola, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu. Po zmianie stron gospodarze śmielej zaatakowali, pod bramką Witkowskiego było coraz goręcej. W końcu w 63 min. koronkową akcję Startu wykończył Bednarek. – Naszym zdaniem bramka ta nie powinna zostać uznana, zawodnik gospodarzy był na spalonym – mówi Kruk. Trzy minuty wcześniej sędzia nie uznał drugiej bramki w tym meczu dopatrując się pozycji spalonej u Magdysha. Ukrainiec okazał się negatywnym bohaterem meczu między liderem i wiceliderem. W 66 min., gdy jego szarżę zatrzymał zawodnik Startu, Magdysh uznał, że był faulowany, tymczasem arbiter gry nie przerwał. Zawodnik Różanki zdenerwował się i w nieelegancki sposób skrytykował jego decyzję, w efekcie zobaczył drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. – Była 66 minuta, od tego czasu graliśmy w osłabieniu i z minuty na minutę było to widać – mówi Kruk. Start ambitnie dążył do strzelenia zwycięskiego gola i dopiął swego. W doliczonym czasie gry do dośrodkowanej ze skrzydła piłki dopadł Sebastian Sadowski i mocnym strzałem z kilku metrów pokonał dobrze dysponowanego Witkowskiego. Stadion w Krasnymstawie oszalał z radości. – To dla nas bardzo ważne trzy punkty, choć wywalczone po wyrównanym i ciężkim meczu – ocenia Daniel Krakiewicz. – Cieszę się, że chłopaki pokazali charakter, przegrywali, ale podnieśli się i grali do końca. To zostało wynagrodzone – podsumowuje. (kg)