Seksbiznes kręcił się świetnie

Zapotrzebowanie na płatny seks było, a „opiekunowie” przybytku dostarczali prostytutkom wszystko, czego im tylko było trzeba. Choć żadna z pracujących w agencji towarzyskiej kobiet się nie skarżyła, do domu rozpusty w Chełmie – i nie tylko – wpadło CBŚ. Niebawem odpowiedzialni za prowadzenie agencji towarzyskich staną przed sądem.

Mechanizm działania grupy przypominał szwajcarski zegarek. Wszystko było idealnie dopracowane, bez żadnych mankamentów. W 2019 roku Andrzej N. (49 l.), Paweł W. (29), Agnieszka P. (42), Beata L. (38), Kinga B. (38), Liliana Ł. (37) oraz Michalina C. (30 l.) z Podkarpacia stworzyli na terenie pięciu województw świetnie prosperującą sieć agencji towarzyskich. Skrupulatnie przeanalizowali wcześniej sytuację na rynku i opracowali listę miast, w których przybytki płatnej miłości byłyby dla nich najbardziej dochodowe. Na tej liście znalazł się m.in. Chełm.

– Od lutego 2019 roku do stycznia 2020 roku jeden z mężczyzn kierujących grupą wynajmował mieszkania w miastach takich jak: Rzeszów, Krosno, Dębica, Stalowa Wola, Jarosław, Łańcut, Mielec, Tarnobrzeg, Sanok, Jasło, Biłgoraj, Zamość, Chełm, Busko Zdrój, Sandomierz, Kielce, Brzesko, Gorlice, Oświęcim, Nowy Sącz, Czechowice Dziedzice, Cieszyn, w których nadzorował i prowadził agencje towarzyskie, tzw. „mieszkaniówki” – informuje Rafał Teluk, naczelnik podkarpackiego wydziału departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji PK w Rzeszowie.

Po wynajęciu mieszkania obaj panowie umieszczali w Internecie ogłoszenie dotyczące podnajmu lokum w wiadomym celu. Nierząd chlubny nie jest, ale opłacalny, dlatego kobiety z różnych stron kraju oraz Ukrainy świadomie podpisywały deklaracje, że zgadzają się zamieszkać w danym mieście i tu świadczyć swoje usługi lokalnym klientom. Nie było żadnego przymuszania. Dziewczyny chciały się oddawać za pieniądze, a sutenerzy im w tym pomagali (zamieszczali ogłoszenia dziewczyn w Internecie, analizowali ogłoszenia konkurencyjnych agencji i innych kobiet świadczących indywidualnie usługi seksualne w danym mieście). Liczba przyjętych dziennie przez prostytutki klientów nie interesowała sutenerów.

Zgodnie z umową dziewczyny płaciły im tylko za wynajem mieszkania – od 150 do 200 zł za dobę. Tu zaczynała się rola Agnieszki P., Beaty L., Kingi B., Lilianny Ł. i Michaliny C. To one jeździły po miastach i zbierały od prostytutek pieniądze za „czynsz”. Dbały też, by lokale były czyste, zadbane i zachęcające do odwiedzin oraz zaopatrzone we wszystkie niezbędne w tym biznesie środki, jak choćby prezerwatywy i ręczniki papierowe. Jeśli po pewnym czasie prostytutkom przestawało się podobać w danym mieście, pakowały walizki i przenosiły się do innego. Przykładowo w jednym miesiącu przyjmowały klientów w mieszkaniu w Chełmie, w kolejnym już w Busko-Zdroju.

Zarobili co najmniej 1,5 miliona

W styczniu ub. r. CBŚP zrobiło nalot na 19 mieszkań. Prostytutki, które zastali w środku (również w Chełmie), zostały przesłuchane. Dziewczyny przyznały, w jakim biznesie pracują i kto jest „opiekunem” ich przybytku. Zresztą cała zatrzymana siódemka złożyła obszerne wyjaśnienia. Policja zabezpieczyła też obszerną dokumentację, którą prowadzili liderzy grupy przestępczej czerpiącej korzyści majątkowe z uprawienia prostytucji (od marca 2019 r. jeden z mężczyzn stworzył też własną sieć agencji działającą na terenie 4 miast).

Zaraz po zatrzymaniu członków grupy podkarpacka prokuratura podała, że po odliczeniu kosztów dzienny zysk z mieszkaniówek mógł sięgać około 3 tysięcy złotych. Utargi prostytutek (tym bardziej w Chełmie) pozostają nieznane, bo kobiety występują w sprawie jako świadkowie. To dlatego, że samo uprawianie nierządu jest w Polsce legalne, ale czerpanie z tego korzyści przez inne osoby już nie. – Oskarżeni czerpali korzyści z uprawiania prostytucji przez ponad 100 kobiet. 97 z nich zostało ustalonych z nazwiska, personalia kilkunastu pozostałych są nieznane – dodaje prok. R. Teluk.

Śledczy ustalili, że grupa w czasie trwania swojej działalności obłowiła się na około 1,5 miliona złotych. W toku śledztwa zabezpieczono około 300 tysięcy złotych w gotówce i 3 samochody warte około 55 tys. zł.

Akt oskarżenia ma 129 stron

Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, 5 zatrzymanych kobiet – udziału w grupie sutenerów. Liderzy, którym grozi do 10 lat więzienia, trafili do aresztu. Wobec kobiet (grozi im 5 lat pozbawienia wolności) zastosowano środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju, dozoru policji oraz poręczenia majątkowego w kwotach po 30 tysięcy złotych. Kilka dni temu prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Rzeszowie akt oskarżenia wobec całej siódemki, obejmujący 129 stron. (pc, fot. cbsp)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here