Sieć przyjęta, problemy pozostały

Po długiej i burzliwej dyskusji lubelscy radni przyjęli uchwałę dostosowującą sieć lubelskich szkół do wprowadzanej przez rząd reformy oświaty.
Za zmianami głosowało 17 radnych (wszyscy radni z PiS oraz trzech radnych PO: Piotr Dreher, Jan Madejek i Leszek Daniewski). Pozostali wstrzymali się od głosu. Rodzice, którzy protestowali na czwartkowej sesji przeciw narzucanym przez rząd zmianom w szkolnictwie, zapowiadają dalszą walkę w kuratorium.
Dyskusji nie było końca
Głosowanie poprzedziła ponad dwugodzinna dyskusja. Zmiany najsurowiej krytykowali radni kolacji PO-Wspólny Lublin. – Polacy nie chcą tej reformy. Nie byłoby teraz nerwów uczniów i nauczycieli, gdyby nie wprowadzana przez PiS reforma dobrze funkcjonującego systemu. To nie samorządy, a rząd powinien ponosić jej koszty – mówił podczas sesji Michał Krawczyk (PO).

– Każda reforma przynosi jakieś zmiany. Kiedy poprzedni rząd kazał sześciolatkom iść do szkoły, to nie słychać było głosów protestu – odpowiadał Piotr Gawryszczak (PiS).
– Nie rozumiem, dlaczego wszystko jest sprowadzane do polityki. Naprawdę jakość obrad naszej rady upada – ubolewała w trakcie dyskusji Małgorzata Suchanowska (PiS).

Kto pamięta czasy AWS?

Wojownicze nastroje uspokoiła nieco swoim wystąpieniem Celina Stasiak, prezes okręgu ZNP. – Tę reformę wprowadzał pan Jerzy Buzek, dzisiaj faktycznie poseł Platformy Obywatelskiej, ale wtedy był premierem rządu AWS-u. Dlatego dzisiaj nikt z państwa nie może się czuć wolny od odpowiedzialności za wówczas wprowadzaną reformę – podkreślała Celina Stasiak. Głos w dyskusji zabrał również prezydent Lublina. – Jestem zdecydowanie przeciwny tej reformie. Jako przedstawiciel samorządu opiniowałem ją negatywnie. Nie było żadnych poważnych przesłanek za tą zmianą, nie było żadnych analiz uzasadniających potrzebę likwidacji gimnazjów – podkreślał Krzysztof Żuk. –To zaprzepaszczenie wysiłków organów prowadzących. W Lublinie wydaliśmy ponad 64 miliony złotych na gimnazja, ale to nie jest najważniejsze, bo część tych pieniędzy zostaje w budynkach i wyposażeniu. Liczy się jakość kształcenia, a ona niestety się zmieni, bo od teraz nie wszystkie dzieci będą uczyć się w takich samych warunkach – dodawał prezydent.
– Nasze przygotowania do reformy zaczęliśmy już w październiku. Wyszliśmy z założenia, że dobrze będzie, jeżeli zaprosimy państwa radnych, przedstawicieli związkowców i rodziców na nasze spotkania. Ważna informacja jest taka, że tę sieć ustaliliśmy na lata 2017-2019. Po tym czasie będziemy mogli dokonać w niej zmian, ale w takim trybie, jak obecnie, czyli poprzez nową uchwałę zaopiniowaną przez kuratora – wyjaśniała Ewa Dumkiewicz-Sprawka, Dyrektor Wydziału Oświata i Wychowania UM Lublin. – Także obwody szkół będzie można zwiększyć, bo powstają przecież nowe ulice – podkreśliła pani dyrektor.

Rodzice pełni obaw

Na sesji obecni byli także przedstawiciele rodziców, którzy przyszli zaniepokojeni losem placówek, do których uczęszczają ich dzieci. Miejska sieć szkół została ułożona na nowo. Szkoły zyskały inne, zmniejszone obwody, a lubelski samorząd zdecydował, co zrobić z wygaszanymi gimnazjami (o nowej siatce szkół pisaliśmy w poprzednim numerze). Ostatecznie w Lublinie żaden z gimnazjalnych budynków nie będzie stał pusty, ale nowa siatka szkół budzi ogromne emocje. Na czwartkową sesję przyszli m.in. przedstawiciele Rady Rodziców z Gimnazjum nr 9 przy ulicy Lipowej, które od 2018 roku ma być przekształcone w liceum ogólnokształcące. Rodzice obawiają się, że ich szkoła przez roczny brak naboru nie udźwignie konkurencji z innymi liceami, a na mapie Lublina pojawić się ma dodatkowo już w tym roku szkolnym nowe liceum, powstałe z przekształcanego Gimnazjum nr 10 przy ulicy Wajdeloty. – Nasza szkoła powinna być potraktowana tak samo, jak Gimnazjum nr 10, które może prowadzić nabór już w tym roku. My, niestety, mamy trudniejszą sytuację bo w śródmieściu jest więcej liceów ogólnokształcących i silniejsza konkurencja– mówi Ewa Ciechanek-Urban, przedstawicielka rodziców z Gimnazjum nr 9.
– Boimy się, że przez ten rok przerwy stracimy bardzo dobrą kadrę – dodaje Małgorzata Tylus, przewodnicząca Rady Rodziców w Gimnazjum nr 9. – Z ankiet zrobionych wśród uczniów klas trzecich naszego gimnazjum wynika, że ponad dwie klasy, tj. około 50 osób, chciałyby kontynuować naukę w liceum w naszej szkole już od 2017 roku – argumentuje przewodnicząca.

Murem za „dziewiątką”

– Dopiero za trzy lata w Lublinie będzie zapotrzebowanie na większą liczbę liceów niż to jest obecnie – tłumaczy Ewa Dumkiewicz-Sprawka. To w 2019 roku do szkól trafi podwójny rocznik, bo o miejsca w liceum ubiegać się będą absolwenci ośmioklasowej szkoły podstawowej oraz absolwenci ostatniego rocznika gimnazjum. – Chcemy przekształcać szkoły systematycznie i staramy się zapewniać pracę wszystkim nauczycielom z tego gimnazjum – podkreślała pani dyrektor. Część nauczycieli z tego gimnazjum ma przez rok uzupełniać etaty w SP nr 7 przy Plażowej, SP nr 6 przy Czwartaków i SP 24 przy Niecałej. Rodzice jednak nie zamierzają rezygnować. – Zamierzamy teraz zaprotestować u pani kurator. Jeżeli nasza szkoła będzie miała rok przerwy, to na pewno nie przetrwa – mówi Małgorzata Tylus.

Z pozoru to niuanse, ale…

Na sesji protestowali również rodzice z Przedszkola nr 4, które ma zmienić swoją siedzibę – ze szkoły urszulanek na budynek SP nr 24 przy ulicy Niecałej. – Zależy nam na tym, żeby w przedszkolu były cztery oddziały. Inaczej wielu rodziców zrezygnuje z tej placówki – podkreślała Małgorzata Szczepańska, przedstawicielka rodziców z Przedszkola nr 4. Ze zmianami w sieci szkól nie chcieli się również zgodzić przedstawiciele dzielnicy Kalinowszczyzna, którzy nie zgadzają się na lokalizację Zespołu Szkół Odzieżowo-Włókienniczych w budynku wygaszanego Gimnazjum nr 2 przy ulicy Lwowskiej. Radni dostali w tej sprawie apel podpisany przez mieszkańców, uczniów i nauczycieli z tej dzielnicy. Kwestią sporną jest tu korzystanie z nowego obiektu sportowego czyli „Orlika”. Mieszkańcy obawiają się, że gdy do szkoły przeniesie się „odzieżówka”, dzieci z okolicznych podstawówek nie będą już mogły korzystać z nowego boiska. – O sposobie wykorzystania tego obiektu będziemy jeszcze rozmawiać. Nie widzimy żadnych przeszkód, żeby uczniowie pobliskiej SP nr 23 nie mogli korzystać z Orlika – uspokajała dyrektor Ewa Dumkiewicz-Sprawka. Ostatecznie projekt nowej sieci szkół został przyjęty bez poprawek. Teraz trafi na biurko lubelskiego kuratora oświaty, który być może wprowadzi zmiany, o które prosili rodzice. Na wydanie swojej opinii ma on 21 dni. Ta decyzja jest dla samorządów wiążąca i przysługuje od niej odwołanie tylko na drodze sądowej. Nową sieć szkół zaopiniują też związki zawodowe.
Emilia Kalwińska