Śliska sprawa

Kierowcy, którzy ponieśli szkody na śliskiej drodze, nie stoją na straconej pozycji. Mają prawo domagać się odszkodowania za poniesione straty od zarządcy drogi. Ale muszą udowodnić, że ten rzeczywiście zawinił.

Zima na razie nie jest zbyt dokuczliwa, ale kierowcom już dała się kilka razy we znaki. I wcale nie chodzi o śnieg, ale przede wszystkim lód, którym szczególnie w godzinach rannych i wieczornych pokryte bywają drogi. Najgorszy pod tym względem był jak dotąd czwartek, 8 grudnia. Tego dnia ciężko mieli i kierowcy, i piesi. Ratownicy chełmskiego pogotowia kilkanaście razy wyjeżdżali do osób, które przewróciły się na lodzie, a policja odnotowała kilka kolizji. Wiele wezwań odwołano, a część stłuczek zapewne wcale nie została zgłoszona. Ślisko było też poza miastem. Sytuację na wielu drogach powiatowych i gminnych poprawiła dopiero piątkowa odwilż.
Kierowcy, którzy ponieśli szkody na śliskiej lub nieodśnieżonej drodze, nie są jednak na straconej pozycji. Mają prawo domagać się odszkodowania od zarządcy drogi. Ale to kierowcy muszą udowodnić, że zarządca drogi zawinił. Pod uwagę brana będzie prędkość, z jaką poruszało się auto i prawidłowość wykonanych manewrów.
– Osoba, która odniosła obrażenia lub poniosła straty na skutek tego, że droga była nieodśnieżona lub śliska, powinna najpierw zgłosić się do jej zarządy – tłumaczy Ireneusz Krasowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Starostwa Powiatowego w Chełmie. – Ten ustala, czy w danym dniu, o danej porze droga była utrzymana w takim standardzie, w jakim powinna w zależności od swojej kategorii. Jeśli tak nie było, to sprawa jest prosta i wypłacane jest odszkodowanie. Jeśli zarządca uzna, że do wypadku doszło z winy poszkodowanego, ten może udowadniać swoje racje na drodze sądowej. Należy jednak mieć na uwadze, że przepisy drogowe przede wszystkim nakazują dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Jeśli jest ograniczenie do 50 km/h, a warunki są trudne, na szosie jest śnieg lub gołoledź, to może trzeba jechać „trzydziestką”.

Jeśli dojdzie do sytuacji, kiedy sąd nakaże przyznać kierowcy odszkodowanie, wypłaci je towarzystwo ubezpieczeniowe, bo Starostwo Powiatowe jest ubezpieczone na taką okoliczność.
– Jak dotąd nie mieliśmy wielu tego typu skarg. Niestety, zdarzają się też przypadki, w których mamy prawo przypuszczać, iż ktoś chce dostać coś, co mu się nie należy – dodaje I. Krasowski.
O odszkodowanie mają prawo starać się również piesi, którzy doznają obrażeń np. na oblodzonym chodniku. Jak wyjaśnia Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie, w tym roku nikt jeszcze nie składał takich roszczeń, ale niewykluczone, że to się zmieni.
– Takie sprawy zazwyczaj trochę trwają. Poszkodowany najpierw przechodzi leczenie, a wniosek o odszkodowanie składa wtedy, kiedy znane są już wszystkie koszty, które poniósł w związku ze zdarzeniem. Jak dotąd mieliśmy tylko kilka dotyczących uszkodzenia opon – mówi K. Tomasik.
Miasto, podobnie jak powiat, również jest ubezpieczone na wypadek takich zdarzeń. (kw)