Społecznicy chwalą ratusz

– Zwyciężyła troska o dobro wspólne i merytoryczne argumenty – tak aktywiści z Ekologicznego Lublina i Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Środkowo-Wschodniego w Lublinie komentują decyzję prezydenta Lublina, który nie wydał pozytywnej decyzji środowiskowej dotyczącej budowy na Tatarach elektrowni opalanej słomą. Inwestor, norweska spółka TergoPower, ma jednak nadzieję, że decyzję prezydenta uchyli Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

– To triumf merytorycznych argumentów, a nie sprzeciwu dla samego sprzeciwu, jak sądzono na początku – przekonuje Krystyna Brodowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Ekologiczny Lublin.
Decyzja odmowna została wydana 5 października. Prezydent Lublina uznał, że inwestor nie zachował zasady przezorności, chociaż wcześniej pozytywne opinie co do funkcjonowania elektrowni na słomę wydały Sanepid i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ale powszechna w Europie zasada przezorności każe nierozwiane wątpliwości stosować na korzyść środowiska.

Zadowolenia z takiego obrotu spraw nie kryją społecznicy. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przypominali używane wcześniej argumenty o szkodliwości planowanej inwestycji. Postępowanie spuentował Czesław Dąbrowski, wiceprezes Polskiego Klubu Ekologicznego Okręg Środkowo-Wschodni. – Nikt na Zachodzie Europy nie realizuje na terenie miast inwestycji uciążliwych. A taką chcą zrealizować tu Norwegowie. Sprawy nie ułatwiają luki prawne w ustawie o planowaniu przestrzennym. Twardy zapis, który wykluczałby możliwość lokalizowania elektrowni w Lublinie, już na samym początku zakończyłby sprawę – mówił.
Przeciwnicy elektrowni opalanej słomą zdają sobie sprawę, że decyzja ratusza nie zakończyła postępowania. – Jesteśmy czujni. Mamy kontakt z kolejnymi autorytetami z zakresu ochrony środowiska i jeśli będzie trzeba, wykorzystamy ich głos – dodaje K. Brodowska.
BCH