Sprawiedliwy remis w Rożdżałowie

KŁOS GMINA CHEŁM – ŁADA BIŁGORAJ 1:1 (0:0)
0:1 – Dorosz (51 karny), 1:1 – Kowalski (74).


KŁOS: Skuczyński – Bala, E. Poznański, Flis, Kowalski, Rak, Kamola, Grądz (56 Jabłoński), Fornal, Bereda (56 Huk), Drzewicki (75 Gierczak).

Piłkarze z gminy Chełm potrzebują punktów, jak ryba wody. Po remisie w Bychawie, który był potrzebny drużynie Roberta Tarnowskiego, by ta mogła uwierzyć we własne możliwości, Kłos bardzo chciał zdobyć kolejne punkty w starciu z Ładą. Zespół z Biłgoraja na wyjazdach gra jednak solidnie i nie traci zbyt wielu goli. W pięciu dotąd rozegranych pojedynkach na boiskach rywali, Łada jedynie w Hrubieszowie straciła trzy bramki. W czterech pozostałych zagrała na zero z tyłu. Nawet lider, Lewart nie strzelił jej gola, mimo że całą drugą połowę Łada grała w dziesiątkę.

– Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki mecz – mówił po spotkaniu Robert Tarnowski. – Łada słynie z waleczności, jest to drużyna dużo biegająca, grająca momentami dość ostro i tak też zaprezentowała się w spotkaniu z nami.

Mecz Kłosa z Ładą nie obfitował w podbramkowe sytuacje. Pod obiema bramkami było ich jak na lekarstwo, ale za to nie brakowało walki. – Spotkanie nie było piękne, bo obie drużyny nastawiły się na walkę. Jeśli chodzi o sytuacje strzeleckie, w pierwszej połowie dwie okazje po stałych fragmentach gry miał Emil Poznański. Jedną powinien wykorzystać. Dośrodkowana z rzutu rożnego piłka spadła mu prosto na głowę. Emil uderzył z 6 metrów i wydawało się, że będzie gol, ale nie trafił do bramki. W drugiej połowie dobrą okazję miał też Damian Jabłoński. Z prawego skrzydła uderzył lewą nogą, jednak minimalnie niecelnie. Łada stworzyła sobie jedną dogodną okazję. Po rzucie rożnym któryś z zawodników strzelał głową, lecz na nasze szczęście posłał piłkę obok słupka. Gdyby trafił w światło bramki, pewnie byłby gol – opowiada trener Tarnowski.

W 51 min. goście wyszli na prowadzenie. Sędzia za faul Kazimierza Bali w polu karnym podyktował dla Łady jedenastkę. – Decyzja problematyczna, bo równie dobrze mógł arbiter nakazać grać dalej. Zawodnik Łady przewracał się na murawę, nasz zawodnik w walce również stracił równowagę, upadł na rywala i sędzia pokazał na wapno.

Po stracie gola dobrze zareagowaliśmy, poszliśmy do przodu, mnożyły się faule, mieliśmy kilka stałych fragmentów gry. W 74 min. z rzutu wolnego mocno uderzył Kacper Kowalski, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. Remis chyba sprawiedliwy, nie krzywdzi żadnej z drużyn. Cieszy fakt, że jest jednak progres w naszej grze, przede wszystkim na wyższym poziomie są cechy wolicjonalne – dodaje R. Tarnowski.

Przed Kłosem kolejna ciężka przeprawa. W niedzielę 3 listopada o 13.00 podopieczni Roberta Tarnowskiego zagrają w Łęcznej z rezerwami Górnika. A ponieważ pierwszy zespół swój mecz w II lidze rozegra dzień wcześniej, należy spodziewać się, że w drugiej drużynie zagra kilku zawodników z kadry drugoligowca. – Bierzemy to pod uwagę. Na pewno jednak tanio skóry nie sprzedamy, chcemy z Łęcznej wrócić z punktami – twierdzi R. Tarnowski.(r)