Strachy na lachy. Wypalanie traw uchodzi na sucho

Chełmscy strażacy odnotowali w tym roku w powiecie chełmskim już ponad 160 zdarzeń związanych z wypalaniem traw, które jest zakazane. Grożą za to kilkutysięczne mandaty, grzywny do 30 tys. zł i obniżenie rolniczych dopłat. Ale te kary to rzadkość, bo złapanie sprawcy na gorącym uczynku i zeznania świadków graniczą z cudem. W ubiegłym roku Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Lublinie za wypalanie traw ukarała obniżeniem płatności tylko jednego rolnika z powiatu chełmskiego.

Wypalanie traw wcale nie powoduje bujniejszego jej odrostu i nie poprawia jakości gleby, a wręcz przeciwnie – w znacznym stopniu obniża wartość plonów. Po pożarze gleba staje się jałowa i potrzebuje nawet kilku lat, aby powrócić do stanu poprzedniego. Mimo, że od lat strażacy i inne instytucje przestrzegają przed wypalaniem traw, wciąż jest mnóstwo osób, które lekceważą te apele i stwarzają zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, a także niszczą środowisko naturalne. W tym roku, Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie odnotowała ponad 160 zdarzeń związanych z pożarami traw, z czego tylko 8 w Chełmie, a pozostałe w powiecie chełmskim. Najwięcej tego typu zdarzeń odnotowano w gminie Siedliszcze – 48 (dane na 23 kwietnia br.). Tej wiosny proceder wypalania traw szerzy się wyjątkowo, bo praktycznie nie ma dnia, aby strażacy nie odnotowywali tego typu zdarzeń w powiecie chełmskim. Jednostki OSP codziennie zamieszczają relacje z tych pożarów. O sprawcach i ich karaniu jednak nie słychać. Prawo w Polsce zakazuje wypalania traw, resztek roślinnych, trzcin, pasów przydrożnych oraz rowów melioracyjnych. Za spowodowanie zagrożenia pożarowego grożą wysokie kary finansowe – grzywna może sięgać nawet 30 000 zł. Sprawcy mogą otrzymać mandaty w wysokości kilku tysięcy złotych, a sprawa może trafić do sądu, który może orzec grzywnę, karę aresztu lub ograniczenia wolności. Ale w praktyce wlepienie mandatu za wypalanie traw jest karkołomne, bo złapanie sprawcy na gorącym uczynku graniczy z cudem. Świadków brakuje, stąd nawet, jeśli są zgłoszenia dotyczące wypalania traw, to kończą się nieustaleniem sprawców. Jeśli zdarzyło się, że ktoś został ukarany mandatem za wypalanie traw, to – jak mówią w Komendzie Miejskiej Policji w Chełmie – były to w tym roku pojedyncze przypadki. Chełmscy policjanci prowadzili też w tym roku jedno postępowanie o wykroczenie w tego typu sprawie – dotyczyło wypalania traw w Toruniu (gmina Rejowiec Fabryczny). Odstąpiono od ukarania z powodu niewykrycia sprawcy.

Wypalał trawy – ukarali go zmniejszeniem dopłat

Wypalającemu trawy grożą dotkliwe kary, które nakładać może Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Zakaz wypalania gruntów rolnych jest jednym z warunków, których rolnicy zobligowani są przestrzegać, aby móc ubiegać się o płatności bezpośrednie oraz płatności obszarowe w ramach PROW 2014-2020. W przypadku jego złamania ARiMR może nałożyć na rolnika karę finansową zmniejszającą otrzymywane przez niego płatności. Rolnikowi, któremu zostanie udowodnione takie działanie, a jest beneficjentem płatności bezpośrednich i obszarowych, grozi w skrajnych przypadkach nawet całkowite ich odebranie. W praktyce ARiMR rocznie typuje do kontroli co najmniej 5 proc. wniosków o dopłaty, co obejmuje również gospodarstwa posiadające trwałe użytki zielone – trawy i inne uprawy pastewne. Na podstawie przeprowadzonej kontroli „w terenie” ARiMR może stwierdzić, że doszło do wypalania traw.

– W roku 2025 w Lubelskim Oddziale Regionalnym miało miejsce 5 przypadków stwierdzenia wypalania traw, z czego jeden przypadek został ukarany obniżeniem płatności procentowo zgodnie z procedurami obowiązującymi w ARiMR – informuje Sławomir Woch z Lubelskiego Oddziału Regionalnego ARiMR.

Ten jeden przypadek, w którym doszło do stwierdzenia wypalania traw i ukarania obniżeniem płatności, dotyczył właśnie rolnika z powiatu chełmskiego. Kara ta obejmowała zmniejszenie płatności o 5 proc. od sumy dopłat. Pozostałe cztery przypadki nie kwalifikowały się do zastosowania „sankcji”, gdyż dotyczyły gospodarstw poniżej 5 ha. (mo)