Straciła pracę bezpodstawnie

Zwolniona z Przedszkola Miejskiego nr 15 dyplomowana nauczycielka walczy w sądzie o powrót do pracy. Według niej, dyrektor jednostki Renata Tymczak dała jej wypowiedzenie z naruszeniem prawa. Sąd przyznał, że zwolnienie było bezpodstawne, zasądził trzymiesięczne odszkodowanie, ale do pracy kobiety nie przywrócił, bo w przedszkolu nie ma wolnego etatu. Nauczycielka jest zdruzgotana…

W Przedszkolu Miejskim nr 15 przepracowała 15 lat. Trafiła do niego z PM nr 1. – „Jedynka” przechodziła wówczas w prywatne ręce i wolałam pozostać w miejskiej placówce. Zwolnił się etat właśnie w „Piętnastce”, więc skorzystałam z okazji – opowiada nauczycielka.

Wiele wskazywało na to, że doświadczona, dyplomowana nauczycielka w PM nr 15 będzie pracować aż do przejścia na emeryturę. W ubiegłym roku jej świat się jednak zawalił. Dostała od dyrektor Renaty Tymczak, byłej miejskiej radnej, niegdyś wiceprezes chełmskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, wypowiedzenie, którego zupełnie się nie spodziewała. Kobieta odwołała się do Sądu Pracy.

– Do 27 marca minionego roku trwała wstępna rekrutacja dzieci na nowy rok szkolny – tłumaczy nauczycielka. – Dyrektor zaplanowała, tak jak do tej pory, sześć grup. Do skompletowania oddziałów brakowało 12 dzieci, głównie pięciolatków i sześciolatków. Na czerwiec przypadał nabór uzupełniający, więc wiele wskazywało na to, że przedszkole będzie miało pełne obłożenie.

Na początku kwietnia minionego roku, dyrektor Tymczak zorganizowała zdalne posiedzenie rady pedagogicznej, na którym potwierdziła nauczycielom, że w nowym roku szkolnym w przedszkolu będzie sześć oddziałów. Dwa tygodnie później – jak mówi nauczycielka – zmieniła jednak zdanie i zmniejszyła liczbę grup do pięciu. – Rekrutacja jest elektroniczna. Nawet gdyby przy naborze uzupełniającym znalazły się chętne dzieci do grupy 5-6-latków, system odrzuciłby je, bo oddział został oficjalnie zlikwidowany przez panią dyrektor- wyjaśnia kobieta.

Renata Tymczak, z powodu zmniejszenia liczby oddziałów, w maju ubiegłego roku zwolniła nauczycielkę, a dwóm innym nie przedłużyła umów terminowych, które wygasły 31 sierpnia 2020 r. – Nie spodziewałam się wypowiedzenia, bo znam kryteria zwolnień i wiedziałam, że w „Piętnastce” pracują nauczyciele z mniejszym stażem ode mnie. We wrześniu 2019 roku na czas nieokreślony została zatrudniona młoda nauczycielka. W arkuszu organizacyjnym roku szkolnego 2020/2021, który był dowodem w sądowej sprawie, pani dyrektor co prawda zaznaczyła wakat, ale w nawiasie wpisała inicjały przyjętej przed rokiem do przedszkola osoby – wyjaśnia kobieta.

Co istotne, podczas rady pedagogicznej, która odbyła się w pierwszych dniach kwietnia minionego roku, nauczyciele zostali zapoznani z zupełnie innym arkuszem organizacyjnym. – Zgodnie z nim, na nowy rok szkolny był przewidziany dla mnie etat. Zapoznaliśmy się też z harmonogramem pracy, rozpisanymi godzinami dla każdego z nauczycieli w nowym roku szkolnym 2020/2021. Był tam ujęty jeszcze jeden vakat dla koleżanki, która miała powrócić z kończącego się grudniu minionego roku urlopu macierzyńskiego – wyjaśnia zwolniona przedszkolanka.

Dyrektor Tymczak, wręczając nauczycielce wypowiedzenie, miała stwierdzić, że jednym z kryteriów był fakt, że kobieta nabyła prawo do świadczenia kompensacyjnego, czyli tzw. zasiłku przedemerytalnego. – Owszem, w minionym roku skończyłam 55 lat i takie świadczenie już mi przysługiwało. Wyliczyłam jednak, że jest ono dla mnie bardzo niekorzystne, bo o blisko 2 tys. zł niższe od wynagrodzenia, jakie dostawałam pracując w przedszkolu. Dla mnie decyzja pani dyrektor była niezrozumiała, tym bardziej, że niezgodna z kryteriami wypowiedzeń – przekonuje nauczycielka.

Kobieta uważa, że jej zwolnienie było dla przedszkola wygodne. W bieżącym roku nauczycielka miała świętować 35-lecie swojej zawodowej pracy, zatem należałaby się jej nagroda jubileuszowa w wysokości dwóch miesięcznych uposażeń. – Poza tym utrzymanie nauczyciela dyplomowanego jest droższe niż osoby, która dopiero rozpoczyna pracę w tym zawodzie. Oprócz tego nie dostałam też sześciomiesięcznej odprawy, jaka z mocy przepisów, a konkretnie karty Nauczyciela, przysługuje zwalnianym pedagogom, zatrudnionym przez mianowanie na czas nieoznaczony – podkreśla.

Sąd Pracy uznał, że mimo wszystko kobieta bezpodstawnie została pozbawiona etatu w przedszkolu, ale do pracy jej nie przywrócił. – Argumentem był brak wolnych miejsc w placówce – zaznacza nauczycielka. Zasądził natomiast na jej rzecz wypłatę trzymiesięcznego odszkodowania. Na część kwoty wydał rygor natychmiastowej wykonalności. – Wyrok nie jest prawomocny, wystąpiłam z wnioskiem o jego uzasadnienie. Po zapoznaniu się z nim, podejmę decyzję czy będę się odwoływać. Cała ta sytuacja związana z moim zwolnieniem z pracy, odbiła się na moim zdrowiu. Od samego początku jestem pod opieką lekarza, biorę leki – dodaje zdruzgotana kobieta.

Tymczasem dyrektor Tymczak zapewnia, że wręczając nauczycielce wypowiedzenie, sztywno trzymała się kryteriów zwolnień, jakie obowiązują w przedszkolu. Nie wypłaciła przysługującej kobiecie odprawy, bo chciała poczekać na prawomocny wyrok Sądu Pracy. – Na pewno uregulujemy wszystko to, co zasądzi sąd – twierdzi. – Czekam na uzasadnienie wyroku. (s)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here