Świdnik w kontrze do LGBT

Gorąca dyskusja i głosowanie nad przyjęciem stanowiska „Miasto Świdnik wolne od ideologii LGBT” zdominowały ubiegłotygodniową sesję Rady Miasta Świdnik. Stanowisko głosami mających większość w radzie radnych klubu burmistrza Waldemara Jaksona, zostało przyjęte. Szóstka radnych opozycji zbojkotowała głosowanie, a trójka rajców klubu Świdnik Wspólna Sprawa była przeciw.


Tego punktu nie było w porządku obrad sesji, ale z wnioskiem o przegłosowanie deklaracji „Miasto Świdnik wolne od ideologii LGBT” na początku obrad wystąpił radny Tomasz Kociński z klubu burmistrza Jaksona. Dwa dni wcześniej taką deklarację przyjęła zdominowana przez PiS Rada Powiatu Świdnickiego. Jak uzasadniali inicjatorzy przyjęcia takiego stanowiska, w ten sposób samorząd, powinien dać wyraz swojemu sprzeciwu wobec podpisanej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Karcie LGBT Plus.

Wywołała ona prawdziwą burzą i stała się przedmiotem zażartego politycznego sporu w rozpoczętej właśnie kampanii wyborczej do europarlamentu. Trzaskowski i obrońcy karty twierdzą, że jej zapisy mają na celu bezpieczeństwo i ochronę osób o odmiennej orientacji suksualnej (LGBT) przed przemocą i nienawiścią zarówno ze strony rówieśników w szkole, jak i osób oraz organizacji stosujących mowę i czyny nienawiści.

Karta przewiduje m.in. wprowadzenie do warszawskich szkół tzw. „latarników” mających zapobiegać i reagować na przemoc wobec uczniów i uczennic LGBT+ oraz zajęć edukacji seksualnej dla dzieci już w szkole podstawowej. Jak zapewnia prezydent stolicy, udział w tych zajęciach dzieci odbywać się ma wyłącznie za zgodą rodziców. Przeciwnicy karty uważają, że jej zapisy to zamach na niewinność dzieci, autorytet rodziny i szkoły oraz początek rewolucji kulturowej prowadzącej do niszczenia tradycyjnych, chrześcijańskich wartości

Jak argumentował radny Kociński, świdnicki samorząd powinien wyrazić swój sprzeciw wobec Karty LGBT i rozpowszechniania ideologii LGBT, bo to ważna kwestie dla mieszkańców. Jego wniosek o przyjęcie takiej deklaracji poparł burmistrz Waldemar Jakson. – Wiemy, że wiele miast szykuje się do podpisania Karty. To szaleństwo i obłęd. Pomijam moje poglądy na prawo naturalne i tradycje, ale Karta jest sprzeczna z prawem, narusza bezstronność władz publicznych i pozwala na deprawację seksualną dzieci – mówił burmistrz Waldemar Jakson.

Włodarz miasta podkreślał również, że prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski (PO), podpisując Kartę, wykroczył poza kompetencje gminy, bo nie może ona kształtować programu wychowawczego, czy edukacji.

W podobnym tonie wypowiedział się radny Kazimierz Bachanek z KW Jaksona.

Tymczasem radny Waldemar Białowąs próbował przekonać, by rada nie zajmowała się sprawą, która nie ma charakteru lokalnego i nie podejmowała żadnych deklaracji w kwestiach ideologicznych.

– Niepotrzebne są te emocje z państwa strony – zwrócił się do radnych z klubu burmistrza Jaksona Waldemar Białowąs (KW Koalicji Obywatelskiej). – Mamy wiele własnych, lokalnych problemów do rozstrzygnięcia i podejmowanie stanowiska w sprawie LGBT jest bezprzedmiotowe. Szanujmy swoje poglądy i skupiajmy się na naszych sprawach samorządowych – apelował.

– To stanowisko jest jednym, wielkim bełkotem, które jest kopią stanowisk, których przyjęcie nakazał swoim samorządowcom PiS. Jest mi niezmiernie przykro, że zajmujemy się czymś takim, bo jest to typowo polityczna sprawa. Jesteście marionetkami tego, co dzieje się w Warszawie – stwierdził z kolei Mariusz Wilk ze Świdnik Wspólna Sprawa.

Ostatecznie za przyjęciem stanowiska zagłosowało 11 radnych z klubu burmistrza Jaksona. Trójka radnych ŚWS była przeciwko, a sześciu rajców (piątka KO i jeden ŚWS) nie wzięło udziału w głosowaniu.

Komunikacyjny niedosyt

Już w zdecydowanie spokojniejszej atmosferze przebiegała dyskusja radnych nad projektami uchwał, które znalazły się w porządku obrad i zgłoszonymi zapytaniami oraz interpelacjami, dotyczącymi głównie kwestii transportu zbiorowego.

Radny Stanisław Kubiniec (KW Waldemara Jaksona) pytał o możliwość wprowadzenia połączenia autobusowego ze Świdnika do ogródków działkowych na terenie gminy Głusk, gdzie swoje działki ma wielu świdniczan. – Czy były prowadzone jakieś rozmowy na ten temat? – dociekał radny.

Wiceburmistrz Andrzej Radek odpowiedział mu, że były, ale gmina Głusk nie była zainteresowane partycypacją w kosztach wprowadzenia takiego połączenia. – Odpowiedziano nam, że gmina nie będzie ponosić kosztów dojazdów świdniczan do działek zlokalizowanych na ich terenie – informował A. Radek. – Pewnym rozwiązaniem tego problemu mogłoby być wydłużenie trasy i częstotliwości kursów autobusów nr 35, ale na razie miasta nie stać, by samemu sfinansować takie rozwiązanie – tłumaczył zastępca burmistrza.

Radny Mirosław Tarkowski (KW W. Jaksona) upominał się w imieniu mieszkańców osiedla Adampol, by jedną z linii autobusowych wydłużyć, by przecinała ona al. Lotników Polskich w stronę zachodnią i docierała również do tej części miasta.

W sprawie mieszkańców osiedla Żwirki i Wigury interweniował z kolei radny Roman Kozak (KW W. Jaksona), który pytał, czy coś drgnęło w sprawie budowy parkingu na terenach kolejowych przy tej ulicy. W odpowiedzi usłyszał jednak dobrych wiadomości. – Kolej jest trudnym partnerem. Wobec terenów, które braliśmy pod uwagę pod lokalizację parkingu, PKP ma jakieś swoje plany i nie chce pozostawić je w swojej dyspozycji. Szukamy jednak innych rozwiązań – poinformował wiceburmistrz Andrzej Radek.

Wiceburmistrz podejmie się mediacji

Na sesji został poruszony też opisywany przez nas w jednym z poprzednich numerów problem z postawieniem zadaszenia nad podjazdem dla wózka inwalidzkiego do mieszkania niepełnosprawnej świdnickiej poetki Joanny Pąk. Kobieta mieszka na parterze bloku przy ul. Kopernika 16 i chciałaby wybudować daszek nad podjazdem, by nie powtórzyła się sytuacja z ubiegłego roku kiedy spadający z dachu bloku lód zranił wychodzącą z nią na spacer matkę.

Postawienie konstrukcji wymaga jednak jej zgody mieszkańców wspólnoty Kopernika 16. Część z nich nie jest temu przychylna, podnosząc np. argument, że oszpeci to blok. Za niepełnosprawną kobietą ujął się radny Waldemar Białowąs, który w interpelacji do burmistrza zapytał, czy miasto nie mogłoby w jakiś sposób włączyć się w rozwiązanie problemu. W odpowiedzi ratusz zapewnił, że podejmie się mediacji z mieszkańcami.

Na sesji radny usłyszał, że wiceburmistrz Marcin Dmowski, który podjął się roli mediatora, właśnie jest w trakcie spotykań ze wszystkimi członkami wspólnoty mieszkaniowej i jest nadzieja, że problem uda się rozwiązać, ale decyzja w tej sprawie nie należy do miasta, ale do wspólnoty.

Co z reaktywacją wueski?

Na sesji stanął również temat reaktywacji produkcji motocykla WSK. Miasto przed kilku laty ogłosiło, że ma pomysł na wznowienie produkcji tego kultowego motocykla, którego miliony egzemplarzy przez ponad trzydzieści lat zjechało z linii produkcyjnych WSK Świdnik. Od tamtej pory co roku świdnicki ratusz prezentuje kolejne etapy prac nad projektem i zapewnia, że jego finalizacja jest tylko kwestią czasu.

Przed rokiem, podczas sierpniowego zlotu motocykli WSK, przedstawiono projekty wykonawcze nowej wueski w dwóch wariantach i ich dane techniczne. Ich autorem był Jędrzej Jacek Synakiewicz z Kwidzyna – architekt, pasjonat jednośladów. Przedstawił dwie wersje nowej wueski na bazie silnika o pojemności 125 ccm – turystyczną, dwuosobową ważąca ok. 148 kg z silnikiem o mocy 24 KM i jednoosobową, sportowa lżejszą o ok. 8 kg, ale z silnikiem o mocy 28 KM.

Przedstawiciele świdnickiego ratusza poinformowali również, że jest przygotowany biznesplan reaktywacji wueski, studium wykonalności i analiza rynku oraz, że miasto szuka partnerów oraz sposobu na sfinansowanie przedsięwzięcia i jest po wstępnym rozmowach z lubelskim Ursusem, który zadeklarował, że jest zainteresowany zaangażowaniem się w projekt i nowe wueski mogłyby być produkowane w jego lubelskich halach. Tyle, że Ursus ma ostatnio poważne problemy finansowe i być może stąd na sesji radny Mariusz Wilk dopytywał o dalsze losy przedsięwzięcia, na które miasto wyłożyło już kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– Osobiście wykonałem kilka prototypów pojazdów i współpracowałem przy budowie większych niż motocykle, dlatego wiem, że jedna osoba, która rysuje na desce kreślarskiej coś takiego, nie podoła zadaniu. To się nie może udać – stwierdził radny Wilk. – Ratusz chwali się, że pracuje nad reaktywacją motocykla WSK i jest to reklama dla miasta, ale patrząc na to, jak przebiegają nad tym prace, uważam, że ten motocykl nigdy nie powstanie i szkoda naszych pieniędzy, które lepiej przeznaczyć na realne, potrzebne inwestycje – dodaje.

Burmistrz Jakson zapewnił jednak, że projekt reaktywacji produkcji wueski jest wciąż jak najbardziej realny. – Cała koncepcja opiera się na możliwości pozyskiwania dotacji na innowacje, o które można i trzeba się starać. Poza tym wielu partnerów było faktycznie zainteresowanych tym projektem, w tym Ursus, który proponował prowadzenie produkcji u siebie i mimo zmian personalnych w tej spółce i finansowych problemów, o których donoszą media, musimy ustalić, czy deklaracje współpracy wciąż są aktualne – mówi Waldemar Jakson, przyznając jednak, że ze strony samego ratuszu w tym momencie prace nad projektem są przyhamowane ze względu na rekordową wielkość zadań inwestycyjnych podjętych w tym roku przez miasto i konieczność przygotowania wniosków o dofinansowanie budowy dróg w ramach rządowego programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej. JN