Szlagier na remis

START KRASNYSTAW – UNIA BIAŁOPOLE 0:0


START: Skrzypa – Niedrowski, Lenard, Saj, Florek, Sawa (46 Jaroszek), Kowalski (80 Wójtowicz), Chariasz, Kowalczyk (62 Frącek), Szponar, Sołdecki (88 Kabasa). Trener – Marek Kwiecień.

UNIA: Kozłowski – Kołodziejczyk, Bureć (75 K. Cor), Piekaruk, Kociuba, Ślusarz, M. Soroka (85 T. Soroka), M. Cor, Łukaszewski, Mazur, Poterucha. Trener – Tomasz Hawryluk.

W sobotę w Krasnymstawie doszło do spotkania na szczycie. Na murawę wybiegły dwie niepokonane w tym sezonie drużyny – miejscowy Start (4 zwycięstwa, 1 remis) i Unia Białopole (5 zwycięstw z rzędu). Faworyta trudno było wskazać, kibice z Krasnegostawu liczyli jednak na komplet punktów i zatrzymanie lidera. Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 12 min. na listę strzelców mógł wpisać się Marek Szponar, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek bramki gości.

W 20 min. doskonałym podaniem popisał się Jakub Sołdecki, ale Sawa nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z dobrze dysponowanym Łukaszem Kozłowskim. Osiem minut później Sołdecki strzelał głową, ale bramkarz Unii znów była na posterunku. W 36 min. goście chyba po raz pierwszy zagrozili bramce Startu.

Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ślusarz strzelił jednak równie mocno, co niecelnie. Tuż przed przerwą wydawało się, że gospodarze osiągną cel, ale strzał Szponara na rzut rożny wybił Kozłowski. W drugiej połowie Start nadal atakował, a Unia wciąż bardzo dobrze się broniła. Z dystansu próbowali strzelać Sołdecki (67 min.) i Kowalski (75 min.), ale oba uderzenia były niecelne. – W końcówce, gdzieś ok. 85 minuty mieliśmy piłkę meczową – mówi Jan Ostrowski, prezes zespołu z Białopola. – Olek Poterucha uderzał z trudnej pozycji, ale niestety trafił w bramkarza.

Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wywieźć z Krasnegostawu trzy punkty, ale szanujemy ten jeden bo wiemy, na jak ciężkim terenie i z jak solidną drużyną przyszło nam grać – dodaje. Według Ostrowskiego zawodnicy Unii doskonale wywiązali się z założeń taktycznych nakreślonych przez trenera Tomasza Hawryluka.

– Mieliśmy przede wszystkim zabezpieczać tyły, zrobić wszystko, by nie stracić bramki i to się udało – zauważa prezes Unii. Ostrowski podkreśla, że do Krasnegostawu jego zespół nie przyjechał w optymalnym składzie. – Dziś zabrakło zwłaszcza Adriana Zdybela – podsumowuje. (kg)