Po interpelacji miejskiej radnej Anny Kawęckiej, zwracającej uwagę, że w Krasnymstawie jest coraz większy problem z hałaśliwymi i paskudzącymi chodniki, ławki i samochody wronami, dodatkowe działania ograniczające uciążliwości z strony tych ptaków zapowiada dyrekcja krasnostawskiego szpitala.
Drzewa rosnące w pobliżu szpitala i ZOL to jedno z ulubionych miejsc gniazdowania i gromadzenia się wron i kawek. Zbigniew Widomski, dyrektor SP ZOZ w Krasnymstawie, przyznaje, że wrony stanowią problem, a ich populacja w ostatnich latach rzeczywiście wzrosła. – Gatunek ten jest objęty częściową ochroną, co oznacza, że możliwe działania ograniczające jego populację wymagają odpowiednich zezwoleń Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – mówi szef krasnostawskiej lecznicy. – Szpital robi, co może i na co pozwala prawo, by populację wron ograniczyć. Przycinane są korony drzew, zamontowano urządzenia dźwiękowe mające odstraszyć ptaki, staramy się utrzymać czystość w parku znajdującym się obok szpitala, by ograniczyć dostęp wron do pokarmu.
To jednak przynosi tylko częściowy efekt. Dyrektor Widomski zapowiada, że w najbliższym czasie szpital zleci przeprowadzenie inwentaryzacji miejsc gniazdowania wron oraz kolejną przycinkę koron drzew.
– Zamierzamy również podjąć szerszą współpracę ze służbami komunalnymi w zakresie utrzymania czystości wokół placówki. Problem z wronami dotyczy jednak całego miasta i prace prowadzące do ograniczenia populacji tych ptaków powinny mieć dużo szerszy zakres. Sam szpital niewiele tu wskóra – zauważa dyr. Widomski.
Podobnego zdania jest ratusz, który sam zapowiada podjęcie działań w tym kierunku i podobnych oczekuje od Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, do której należy większość terenów w centrum miasta. W tej sprawie burmistrz Daniel Miciuła skierował pismo do zarządu spółdzielni. KSM jeszcze się do niego nie ustosunkowała. (kg)






























