Szukali go wszyscy. Ukrył się w krzakach

W obawie o życie człowieka, nocą, z latarkami policjanci i strażacy przeczesywali las. Z Janowa ściągnięto nawet psa tropiącego. Akcja, angażująca ogromne środki i wielu ludzi, nie była potrzebna…

– Ojciec poszedł w stronę lasu, chce się powiesić – mówiła dyspozytorowi Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego przerażona nastolatka z Orłowa Murowanego (gmina Izbica), prosząc o natychmiastową pomoc służb.

Było około godz. 20:30, we wtorek (13 sierpnia). Do domu dziewczyny przyjechała policja, a zaraz potem straż – łącznie trzy radiowozy i siedem zastępów. Trzydziestu siedmiu strażaków, w tym ochotnicy, i dwudziestu pięciu policjantów. Z latarkami w dłoniach, oświetlając drogę przed sobą, ruszyli w teren, w poszukiwaniu 43-latka. Chodzili i nawoływali, ale bez skutku.

Wszystko po to, by uratować człowieka, zanim ten targnie się na własne życie. A że liczył się czas, bo noc powoli już zapadała i robiło się coraz ciemniej, z Janowa ściągnięto nawet funkcjonariusza z psem tropiącym. Zanim dojechał do wsi, kilka minut po godz. 22, poszukiwany został odnaleziony. Jak się okazało, pijany 43-latek wcale nie poszedł do lasu, by się powiesić.

Podczas gdy tyle osób marnowało czas na poszukiwaniach, on chował się przed nimi w krzakach za swoim domem. Mundurowi osadzili go na resztę nocy w policyjnym areszcie, by wytrzeźwiał. – Gdy zapłaci za akcję, to głupie żarty wywietrzeją mu z głowy razem z promilami – komentują we wsi. (pc)