Tajemnica schronu

Pod dworcem kolejowym znajduje się dawny schron, o którym mało kto wie

Dawny schron pod budynkiem Dworca Głównego PKP Chełm. Unikatowe, tajemnicze i nieostępne miejsce, o którym mało kto wie.

Schodzimy do piwnic Dworca Głównego PKP Chełm przy ul. Kolejowej. Za grubą, zamkniętą na cztery spusty kratą mieści się prowadzący do schronu przedsionek z żelaznymi, pancernymi drzwiami. Na ścianie wciąż zamieszczona jest oprawiona w ramkę tabliczka ze zwięzłą informacją od PKP: „Komendant Obrony Cywilnej – Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”. Brakuje na niej daty. Za przedsionkiem rozciągają się korytarze i pomieszczenia dawnego schronu, urządzonego w połowie XX wieku. Jego budowa była – podobnie jak w przypadku schronu pod budynkiem „gmachu” – następstwem zimnej wojny i zagrożeń, jakie ze sobą niosła tj. ataku bombą atomową, nalotu czy skażeń. Tyle, że schron pod gmachem niedawno został udostępniony dla zwiedzających i na jego temat jest mnóstwo informacji. O schronie pod dworcem kolejowym wiadomo niewiele.
– Nie dysponujemy danymi na temat tego schronu – przyznaje Paweł Wira, dyrektor chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie. – Ograniczone grono osób miało dostęp do informacji na ten temat.
Informacje te próbował zgłębić Zbigniew Lubaszewski, chełmski historyk i regionalista. Był na miejscu kilka lat temu.
– Pierwotny dworzec kolejowy został zniszczony przez Niemców w 1944 roku, obecny budynek powstał po wojnie – mówi Lubaszewski. – Schron urządzono zapewne w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Powstawały wówczas tego typu obiekty w związku z zimną wojną i planami walki z NATO. To obiekt trudnodostępny, który obecnie jest w złym stanie technicznym. Zajmuje ponoć dużą powierzchnię, jest rozleglejszy niż schron pod gmachem. Warto byłoby zgłębić informacje w tej sprawie. Prawdopodobnie żyją jeszcze osoby, które mają na ten temat wiedzę.
Przedstawiciele PKP S.A. w Warszawie, które dysponują budynkiem dworca kolejowego, przyznają, że stan techniczny pomieszczeń dawnego schronu nie pozwala na ich udostępnienie. Wiadomo, że kilka lat temu wyposażenie schronu – m.in. stare kaski, obuwie aparaty telefoniczne – zostało przeniesione. Część sprzętu trafiła do schronu pod gmachem. Dysponujemy wykonanymi wówczas kserokopiami zdjęć, obrazującymi stojącą w jednym z głównych pomieszczeń schronu kilkumetrową makietę linii kolejowej naszego regionu. Ułożone są na niej precyzyjne miniatury odzwierciedlające ówczesny przebieg torów i budynków kolejowych. Przy makiecie ustawionych było około kilkunastu aparatów telefonicznych służących służbom obrony cywilnej do łączności. To tu prawdopodobnie odbywali swoje narady naczelnicy poszczególnych działów PKP. Makieta i stara centrala łączności zostały przeniesione do chełmskiej siedziby PKP Cargo S.A., mieszczącej się niedaleko dworca kolejowego. To jedne z wielu eksponatów, które zasilą Izbę Tradycji Kolejowej PKP Cargo S.A. Wschodni Zakład Spółki w Lublinie, której otwarcie planowane jest w najbliższych miesiącach. Eksponaty te gromadzi Jerzy Zaborowski, który w ciągu 41 lat pracy przeszedł na Kolei wszystkie ścieżki kariery – od pomocnika maszynisty do obecnie zastępcy naczelnika ds. utrzymania i napraw taboru Wschodniego Zakładu PKP Cargo Lublin. Zaborowski słyszał, że pod dworcem kolejowym znajduje się schron, ale szczegółów nie znał. Był zaskoczony, gdy kilka lat temu przyszło mu zobaczyć ten obiekt na własne oczy. Dla pasjonata kolejarskich gadżetów to była prawdziwa gratka. Związane z kolejarstwem przedmioty gromadzi od ponad 40 lat. W kolekcji, którą zgromadził, znajdują się m.in. pamiątki kolejarskie po jego dziadku i ojcu, którzy także pracowali na Kolei.
– Było polecenie, aby opróżnić schron pod dworcem a to, co tam zobaczyliśmy, robiło wrażenie – mówi Zaborowski. – W tym schronie odbywały się ponoć jakieś spotkania, ale były tajne, więc w zasadzie przez te wszystkie lata nic na ten temat nie wiedzieliśmy. Zabezpieczyłem makietę i centralkę, aby nie niszczały. Makieta poddawana jest renowacji. Nie wiadomo, w którym roku powstała i kto jest jej autorem. Od lat gromadzę eksponaty związane z kolejnictwem. Wśród nich są między innymi pamiątki po moim dziadku i ojcu, którzy również pracowali na Kolei. Zdarza się, że zgłaszają się do mnie wdowy po kolejarzach i mówią, że są gotowe przekazać dokumenty, zdjęcia i inne pamiątki po zmarłym mężu. Są dla nich bardzo cenne, ale zależy im, aby mogli podziwiać je także inni. To wzruszające momenty.
Przedmioty zgromadzone przez Zaborowskiego i jego kolegów z pracy kiedyś zajmowały niewielki pokój w chełmskiej siedzibie PKP Cargo. Ale z biegiem czasu kolekcja bardzo się powiększyła i teraz liczy kilka tysięcy egzemplarzy. Na szczęście udało się wygospodarować większe pomieszczenie, gdzie wkrótce otworzona ma być Izba Tradycji Kolejowej. Utworzą ją m.in. piękne stare modele wagonów, lampy konduktorów, prędkościomierze, biletowniki, mundury, lampy parowozowe, sygnałowe, maszyny do pisania, kalkulatory, pieczęcie, stare legitymacje kolejarzy, zdjęcia, obrazy, sztandary. Zaborowski z dumą przegląda ponad stuletnie księgi ewidencji pracowników etatowych dawnej „Parowozowni Chełm”. Podziwia przepiękną kaligrafię, którą przed laty napisano te dokumenty. To swoistego rodzaju świadectwa pracy najstarszych chełmskich kolejarzy. W adnotacjach można wyczytać m.in., że niektórzy z nich służyli jeszcze w wojsku rosyjskim. Wśród eksponatów znajduje się kilka tysięcy instrukcji i książek poświęconych kolejarstwu. Zaborowski chciałby, aby to wszystko w przyszłości mogli podziwiać chełmianie. Gabloty mają być podświetlone, podobnie jak ocalona przed zniszczeniem makieta.
– Przygotowaniami do otwarcia Izby zajmujemy się w wolnym czasie, zostało jeszcze sporo porządków i pracy – mówi Zaborowski. – Mam do tych przedmiotów wielki sentyment. Z każdym z nich wiąże się ciekawa historia, dlatego tak ważne, aby dzielić się tym z potomnymi. (mo)