Tak pijany, że nie dał rady jechać

Ledwo stał na nogach, a wsiadł za kierownicę. Daleko nie ujechał, bo szybko znalazł się w rowie. Wytoczywszy się z unieruchomionego samochodu, boso i chwiejnym krokiem uciekł do domu. Tam znaleźli go policjanci. Wydmuchał prawie 3 promile.

We wtorek (21 sierpnia) po godzinie 18 mieszkaniec Lublina wracał z Włodawy. Na drodze krajowej nr 82 36-latek zauważył jadącego z naprzeciwka Forda Focusa, który nagle zjechał na pobocze, a następnie do rowu. Jego kierowca próbował jeszcze z niego wyjechać, ale mu się to nie udawało. Nie było w tym nic dziwnego nie miał obuwia, a jego mowa była bełkotliwa – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Zataczał się, a gdy usłyszał, że na miejsce wezwano policję, zaczął uciekać pieszo w kierunku Starego Brusa. Skierowani na miejsce policjanci z Urszulina ruszyli za nim. Posiadając jego szczegółowy opis nie mieli problemów z jego namierzeniem.

Znaleźli go na jednej z posesji w Kołaczach (gm. Stary Brus). Po zbadaniu okazało się, że delikwent ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie. 37-letni mieszkaniec gminy Stary Brus miał przy sobie kluczyki do porzuconego w rowie forda. Twierdził jednak, że nie jechał żadnym pojazdem, a kluczyki dostał od matki. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Mężczyzna odpowie również za popełnione wykroczenia. Każdego dnia coraz więcej osób reaguje na naruszenie przepisów prawa – taka obywatelska postawa jest wyrazem dbałości o nasze wspólne bezpieczeństwo. Taki „kierowca” jest śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich uczestników dróg. Pamiętajmy o swoim bezpieczeństwie, ale też nie obawiajmy się reagować – dzięki temu można zapobiec tragediom innych osób – przypomina pani rzecznik. (bm)