To był piekielnie trudny sezon

Robert Lis objął zespół MKS Lublin w czerwcu 2017 roku. Z lubelską drużyną dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju (2018 i 2019), zdobył Puchar Polski (2018) oraz wywalczył EHF Challenge CUP (2018)

Ten sezon nie był dla nas łatwy, można wręcz powiedzieć, że był piekielnie trudny, ale spodziewaliśmy się tego po zmianach kadrowych, jakie nastąpiły w drużynie latem.
W trakcie rozgrywek los także płatał nam figle, bo borykaliśmy się z kontuzjami, ale wyszliśmy z tego obronną ręką. Dziewczyny grały dobrze, wygrywaliśmy, zdobywaliśmy punkty i teraz możemy się cieszyć.


Radość jest zasłużona, bo podnieśliśmy się po kiepskim początku sezonu i możemy świętować mistrzostwo.

Jestem przeogromnie dumny z dziewczyn, bo niektóre z nich zrobiły bardzo duże postępy i za to należy im się szacunek. Pamiętam mecze, w których naprawdę nam nie szło, a mimo to je wygrywaliśmy. Ważna była chociażby wygrana w Koszalinie, gdy mieliśmy tylko osiem zdrowych zawodniczek z pola. To był przełomowy moment dla tej drużyny.

Szalenie istotny był także remis wywalczony w Szczecinie trzy kolejki temu. Zdobyty tam punkt sprawił, że we wtorek mogliśmy świętować

To, że obroniliśmy tytuł na kolejkę przed końcem sezonu, coś znaczy. Pierwsza runda była średnio udana, ale później z meczu na mecz się rozkręcaliśmy i widać było, że drużyna zaczyna funkcjonować coraz lepiej.

Nie ukrywajmy, że latem doszło do rewolucji. To jest zupełnie normalne, że potrzebowaliśmy czasu, by to zafunkcjonowało, bo jednak w porównaniu do pierwszej siódemki z zeszłego sezonu, wymieniliśmy trzy pozycje. To bardzo dużo i nie da się tego zastąpić od razu.

Dlatego jestem zadowolony.