Ton nadaje Eugeniusz Bielak

W SM Felin od dłuższego czasu dzieje się źle. Następują przetasowania w radzie nadzorczej i zarządach, a wzajemne oskarżenia, jak np. o rozliczenie remontu bloku przy ul. Jagiełły 16, wyjaśnia prokuratura

Spółdzielnia Mieszkaniowa Felin szuka nowego prezesa zarządu, a odwołany zarząd wystąpił do sądu o unieważnienia uchwały o odwołaniu.


Jacek Czerniak, były poseł SLD i dyrektor w urzędzie marszałkowskim decyzją rady nadzorczej spółdzielni został odwołany z funkcji prezesa zarządu SM Felin. Wraz z nim odwołano jego zastępcę Krzysztofa Jaworskiego.
– Powodów było kilka. Główny: brak współpracy, zwłaszcza w kwestii obniżenia kosztów funkcjonowania spółdzielni – mówi Eugeniusz Bielak, wówczas przewodniczący rady nadzorczej, a dziś członek zarządu SM Felin. W radzie nadzorczej nastąpiły kolejne przetasowania. Z informacji na stronie spółdzielni wynika, że rezygnację z członkostwa w radzie złożyły Ewelina Galewska-Żuk oraz Anna Wyrzykowska.
W stronę Jacka Czerniaka padają również zarzuty związane z jego kwalifikacjami. – Spółdzielnia potrzebuje sprawnego menedżera, z przygotowaniem w sprawach budownictwa. Poprzedni nie spełniał tych kryteriów – dodaje Bielak. W jednym z lubelskich dzienników powiedział wprost o „politologu, który przyszedł do spółdzielni siedzieć”.
Po odwołaniu Czerniaka i Jaworskiego do skrzynek mieszkańców Felina trafiły anonimowe listy, których autorzy zarzucają z kolei radzie nadzorczej na czele z przewodniczącym Bielakiem działania na niekorzyść spółdzielni. – Mogę tylko domyślać się, kto je napisał. To paszkwil – komentuje Eugeniusz Bielak.
Odwołani: prezes i wiceprezes zawiadomili Sąd Okręgowy w Lublinie. Wnoszą, by uchylił on uchwałę o odwołaniu. – Postanowieniem z dnia 22 lutego oraz 6 marca I Wydział Cywilny przekazał obie sprawy do VIII Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Sądu Okręgowego w Lublinie według właściwości. W wyżej wymienionych sprawach nie wyznaczono jeszcze terminów rozpraw – informuje starsza inspektor Magdalena Dobosz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.
Spółdzielcy czekają na porozumienie i koniec śledztwa
W SM Felin dzieje się ostatnio dużo. W grudniu Prokuratura Rejonowa w Lublinie, po zawiadomieniu byłej księgowej, wszczęła śledztwo w związku z zarzutami o nieprawidłowe rozliczenia funduszu remontowego dla bloku przy ul. Jagiełły 16. Chodzi o kwotę 187 tysięcy zł. Poza śledczymi w spółdzielni pojawili się lustratorzy.
– Spółdzielni potrzebny jest audyt, najlepiej firmy zewnętrznej. Były ewidentne przekroczenia w wydatkach, np. kosztorysy ociepleń bloków wychodziły znacznie drożej niż średnia rynkowa – mówi Eugeniusz Bielak. Choć podkreśla, że sytuacja spółdzielni jest dobra, nie sądzi, by spółdzielnia uporządkowała wszystkie sprawy przed walnym zgromadzeniem.
– Bez ludzi, którzy wezmą sprawy w swoje ręce i porozumieją się, nie da się współpracować – mówi nam jeden z członków SM Felin. – Spółdzielnia czeka na nowego prezesa, ale dobrze by było, żeby i rada nadzorcza współpracowała, a nie tylko wymieniała zarządy. Kolejne wymiany prezesów nic nie wnoszą. Dobrze, jeśli do walnego zgromadzenia sytuację uda się opanować, by przejść do wyjaśnień nieprawidłowości z poprzednich lat – dodaje jeden ze spółdzielców.

Zdążą do walnego?

Póki co spółdzielnia funkcjonuje bez prezesa. Pierwszy konkurs nie przyniósł rozstrzygnięć. – Mieliśmy dwóch kandydatów, którzy spełniali wymagania – przyznaje Eugeniusz Bielak. Nie zdradza jednak dlaczego ponowiono konkurs. Tym, razem spółdzielnia czeka na zgłoszenia do 21 marca. Przyszły prezes powinien mieć udokumentowane 10 lat pracy, z czego minimum 5 na stanowisku kierowniczym, związanym z zarządzaniem 10-osobowym zespołem, do tego wykształcenie techniczne. Dodatkowo przyda się też licencja zarządcy nieruchomości lub uprawnienia budowlane.
Spółdzielnia należy do większych w mieście – liczy ok. 1,8 tysiąca członków.
Z Jackiem Czerniakiem nie udało się nam skontaktować.
BARTŁOMIEJ CHUDY