Tragiczny finał poszukiwań. Odnaleziono ciało Emilii Kwiecień

W niedzielę (11 stycznia) przed południem odnaleziono ciało 37-letniej Emilii Kwiecień. Jej poszukiwania – z nadzieją, że odnajdzie się żywa – trwały od 7 stycznia. Okoliczności zaginięcie kobiety wzbudzają wiele podejrzeń śledczych i opinii publicznej.

Do zaginięcia Emilii Kwiecień doszło we wtorek (6 stycznia) około godziny 22.00. Jak ustalili funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego KPP we Włodawie kobieta wysiadła z samochodu na odcinku drogi pomiędzy Włodawą a Okuninką, w rejonie stawów rybnych przy rzece Włodawka, po czym oddaliła się w nieznanym kierunku. Samochód, z którego wysiadła Emilia Kwiecień, prowadził jej mąż. Według jego relacji miał on zatrzymać się pomiędzy Okuninką a mostem na Włodawce, w okolicach Jeziora Lipieniec. Kobieta, mimo panującego mrozu, opuściła pojazd bez kurtki.

Kobieta, mimo panującego mrozu, opuściła pojazd bez kurtki, zabierając ze sobą jedynie płócienną torbę oraz – jak twierdził mężczyzna – opróżnioną do połowy butelkę wódki. Telefon komórkowy Emilii Kwiecień pozostał w samochodzie. Następnie mąż kobiety miał odjechać w kierunku Włodawy, a po krótkim czasie zawrócić, by ją zabrać. Jak relacjonował, gdy wrócił w miejsce postoju, jego żony już tam nie było. Mężczyzna nie zgłosił jednak jej zaginięcia. Zawiadomienie na policję wpłynęło dopiero następnego dnia, a złożyła je zaniepokojona matka zaginionej.

Intensywne poszukiwania 37-letniej Włodawianki z udziałem policji, innych służb i druhów OSP trwały nieprzerwanie od 7 stycznia. Nadzieja na odnalezienie jej żywej umarła w niedzielę, 11 stycznia przed południem. Brat kobiety na swoim FB poinformował, że „Emilka odnalazła się i nie żyje”. Śledczy zabezpieczyli ciało do sekcji. Policja prowadzi w sprawie intensywne śledztwo. Więcej w poniedziałkowym, papierowym wydaniu „Nowego Tygodnia”. (red)