Tyle poczekasz na wizytę

O tym, że w Chełmie długo czeka się na wizytę „na NFZ” u lekarza specjalisty, wiadomo od lat. Niestety, nie zanosi się na rychłą poprawę, a wielu mieszkańców twierdzi, że z roku na rok jest coraz gorzej. Sprawdziliśmy, gdzie trzeba czekać najdłużej.

Endokrynolog – maj 2018

Kładziesz się o wczesnej porze, ale mimo to na drugi dzień i tak wstajesz niewyspany? Towarzyszy ci ciągłe zmęczenie, chociaż starasz się prowadzić zdrowy tryb życia? Nagle przytyłeś lub bardzo schudłeś? Możliwe, że twoja tarczyca nie działa prawidłowo. W pierwszej kolejności zgłaszasz się do lekarza, który zaleci badanie TSH, czyli hormonu regulującego funkcjonowanie tarczycy. Jeśli jego wartość okaże się nieprawidłowa, niezbędna jest wizyta u endokrynologa. Sprawdziliśmy, co usłyszysz, dzwoniąc do poradni endokrynologicznej w chełmskim szpitalu. Pani z rejestracji poinformowała nas, że najbliższy wolny termin jest na… maj przyszłego roku.

Alergolog – sierpień/wrzesień 2017

Gdy dopada nas nagle bardzo silny katar, który utrzymuje się przez długi czas, albo gdy na naszym ciele pojawia się tajemnicza wysypka, której pochodzenia nie znamy, możemy być tym stanem poważnie zaniepokojeni. Pierwsze, o czym wtedy myślimy, to wizyta u lekarza. To jednak nie takie proste. Średni czas oczekiwania do alergologa w przyszpitalnej poradni wynosi 110 dni.

Gdzie i ile?

Poprosiliśmy dyrekcję chełmskiej lecznicy o wskazanie, ile wynosi czas oczekiwania do pozostałych lekarzy specjalistów. W odpowiedzi usłyszeliśmy m.in., że aby dostać się do pracowni rezonansu magnetycznego trzeba czekać średnio 77 dni, do gastroenterologa – 67 dni, do urologa – 65 dni, do poradni tomografii komputerowej, diabetologa i okulisty – po 48 dni.

Czyja wina?

Dyrekcja szpitala winą za taką sytuację od lat obarcza NFZ. – Gdybyśmy mieli stosować się do liczby wizyt, jakie gwarantuje nasz kontrakt, cześć poradni musielibyśmy zamknąć już w połowie roku. Dotyczy to przede wszystkim tych, w których jest niedobór specjalistów, a „nadmiar” pacjentów – tłumaczył nam półtora roku temu Arnold Król, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu, kiedy opisywaliśmy przypadek mieszkanki powiatu chełmskiego, która miała guzy na tarczycy.
– W moim stanie konieczne są regularne wizyty u endokrynologa. Leczę się od kilkunastu lat i nie mam już siły. Z roku na rok dostaję coraz bardziej odległe terminy, a nie stać mnie na płacenie bajońskich sumy za leczenie prywatne. Zresztą, jakim prawem mam to robić, skoro regularnie odprowadzam składki na ubezpieczenie zdrowotne? – skarżyła się pacjentka.
Wielu lekarzy w rozmowach z nami przyznaje, że wina za kolejki do specjalistów leży zarówno po stronie systemu opieki zdrowotnej, jak i – niestety – pacjentów.
– Znamienny jest brak wystarczających środków na służbę zdrowia i złe dysponowanie nimi. Przykładem tego jest fakt, że część pacjentów kierowanych do lekarzy specjalistów mogłaby uzyskać wystarczającą pomoc u lekarza rodzinnego, jednak ten nie posiada do tego odpowiednich kompetencji. Coraz częściej mówi się też o tym, że wydłużaniu kolejek sprzyja zachowanie samych pacjentów. Ci zapisują się do kilku lub nawet kilkunastu lekarzy na raz, bez wyraźnej potrzeby. A to blokuje miejsca innym – komentuje jeden z chełmskich lekarzy.
Pacjentom trudno się jednak dziwić. Wychodzą z założenia – zapiszę się do specjalisty na zaś, a może akurat za te kilka miesięcy akurat będę jej potrzebował. Jeśli jednak okaże się, że wizyta się nie przyda, trzeba ją koniecznie odwołać. Lubelski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia przypomina, że pacjent, który nie może stawić się na umówioną wizytę jest obowiązany niezwłocznie powiadomić o tym placówkę medyczną.
– Pamiętajmy, że odwołanie wizyty, której z różnych przyczyn nie potrzebujemy lub z której nie możemy skorzystać, nawet na godzinę przed jej zaplanowanym terminem, może umożliwić innym pacjentom skorzystanie z pomocy. Być może i ty kiedyś będziesz w takiej sytuacji – apeluje Lubelski Oddział NFZ. (mg)