Tylko czekać tragedii

Już ponad dwa tygodnie leży na energetycznej linii powalone drzewo zagrażając życiu i zdrowiu mieszkańców Dębowca. Właściciel posesji sam nie da rady usunąć usterki, więc poprosił o pomoc – najpierw energetyków, później wójta i strażaków. Bez efektów.

Na prywatnej działce w Dębowcu (gm. Urszulin) wichura uszkodziła drzewo, które połamane oparło się na pobliskiej linii energetycznej. Właściciel posesji chciał, by wiatrołom usunęli elektrycy bądź z polecenia wójta strażacy z OSP. Problem w tym, że to prywatna posesja i jak się okazuje, najprawdopodobniej prywatna linia energetyczna.

O problemie wójt Urszulina, Tomasz Antoniuk poinformował Rejon Energetyczny w Chełmie, ale okazało się, że przyłącze nie należy do zakładu. Z drugiej strony wójt nie dysponuje ewidencją, z której wynikałoby, do kogo naprawdę należy ta linia i koło się zamyka. Właściciel posesji, starszy pan, samodzielnie nie da rady usunąć drzewa. Strażacy też się do tego nie kwapią, więc sprawa „wisi” już od Bożego Narodzenia.

– Nie wiem już, co z tym robić – mówi właściciel działki. – Chyba trzeba czekać, aż dojdzie do jakiejś tragedii. Ciekawe, czy wtedy też nie będzie winnych? (bm)