Udawał koncern paliwowy, napytał sobie megabiedy

Grupa cwanych biznesmenów postanowiła oszczędzić na podatkach. Posługiwała się fałszywymi fakturami, które masowo drukował na domowej drukarce Andrzej W. z Lublina. Fikcyjne kwity opiewały aż na 42 milionów złotych.


Przestępczy proceder trwał co najmniej pięć lat i przerwała go akcja policjantów z Centralnego Biura Śledczego. Mundurowi odkryli, że mężczyzna podszywał się pod PKN Orlen i wystawiał spreparowane faktury za rzekomą sprzedaż oleju napędowego. Fałszywe kwity sprzedawał za 5 procent kwoty, która na nich widniała. Chętnych nie brakowało. Dokumenty kupowali przedsiębiorcy, którzy w ten sposób chcieli sztucznie zawyżyć sobie koszty i w ten sposób płacić mniejszy podatek VAT i mniejszy podatek dochodowy.

Podróbki wyglądały na wiarygodne, bo miały nawet firmową pieczątkę. Ustalono, że „drukarz” wystawił aż 10 tysięcy takich faktur opiewających na 42 mln zł. Kwota samego podatku VAT, który dzięki temu został pomniejszony i nie wpłynął do skarbu państwa, wynosi prawie 8 mln.

Ale nie tylko Andrzejem W. zainteresowali się śledczy. Ustalono także 48 podejrzanych przedsiębiorców, którzy posługiwali się lewymi kwitami. 24 z nich przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze.

Pozostali będą odpowiadać przed sądem w normalnym procesie. Właśnie akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego Lublin – Zachód. Objął on również Andrzeja W. oraz kilku pośredników.

Jak przyznają urzędnicy skarbowi, skala oszustw podatkowych od pewnego czasu znacznie się zmniejsza. Oszustów odstraszają surowsze kary. W skrajnych przypadkach za tzw. zbrodnię VAT-owską grozi nawet do 25 lat więzienia. Fiskusowi jest też łatwiej wykrywać i ścigać nieprawidłowości dzięki wprowadzeniu Jednolitego Pliku Kontrolnego. Comiesięczne przesyłanie raportów księgowych Internetem to obecnie obowiązek każdego przedsiębiorcy. LL