Ukraińcy nie uratują Dubienki

Uczniowie z Ukrainy nie poprawią słabego naboru do Liceum Ogólnokształcącego w Dubience. Koszty przyjęcia uczniów zza wschodniej granicy są – zdaniem władz powiatu – zbyt duże.

Powiat chełmski ma dwa zespoły szkół: w Siedliszczu i Dubience. Obie szkoły prowadzą licea ogólnokształcące i trwają w nich nabory. Do Siedliszcza dokumenty złożyło 32 uczniów i jest duża szansa, że właśnie tylu uda się przyjąć do pierwszej klasy. A to graniczna liczba, która daje gwarancję, aby subwencja oświatowa wystarczyła na sfinansowanie utworzonej, nowej klasy oddziału.

Gorzej nabór wygląda w Dubience, gdzie wpłynęło na razie 19 podań. O sytuację w szkole pytał podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Andrzej Zając. – Jestem zaniepokojony naborem młodzieży – mówił radny. – Chciałbym uzyskać informację czy rada powiatu dopuszcza możliwość naboru młodzieży z Ukrainy, żeby uzupełnić właściwy nabór. Jakie są to koszty, jak to wygląda i czy jest taka możliwość?

– Przyjmowanie uczniów z Ukrainy nie leży w naszym interesie – uważa Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta chełmski. – Co prawda w pierwszym roku szkoła dostałaby podwójną subwencję na ucznia, ale musiałaby zatrudnić dodatkowych nauczycieli języka polskiego a także opiekunów w internacie, bo ten musiałby być czynny także w weekendy (teraz na weekendy uczniowie jadą do domów – przyp. red.). A Dubienka kosztuje nas i tak bardzo dużo. Nie sądzę, żeby zwiększenie kosztów było rozsądnym, gospodarnym działaniem.

J. Kwiatkowski mówi też, że ze strony ukraińskiej wcale nie ma zainteresowania nauką w Dubience. – Pomysły ściągania uczniów z Ukrainy pojawiały się już wcześniej. Zgłaszał je też jeden z kandydatów na dyrektora zespołu szkół, ale zwykle na słowach się kończyło. Dla strony ukraińskiej ta oferta chyba nie jest zbyt atrakcyjna – mówi wicestarosta. (bf)