Ukraińskie plany, polskie obawy

Ukraińcy chcą wybudować dwa bloki energetyczne w Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej. Mieszkańcy naszego regionu mają czas do końca sierpnia br., aby zgłaszać uwagi do tej inwestycji. Polska jest też tzw. stroną narażoną w postępowaniu dotyczącym przedłużenia eksploatacji elektrowni jądrowej NPP Rivne, koło Równego. Nieznane są kwestie oddziaływania tej inwestycji w przypadku wystąpienia awarii. Takie plany budzą niepokój, zwłaszcza, że chełmianie wciąż pamiętają katastrofę w Czarnobylu.


Mieszkańców naszego regionu przeszywa dreszcz niepokoju na wieść o kolejnych planach rozbudowy elektrowni jądrowych na Ukrainie. To efekt największej w dziejach świata katastrofy elektrowni atomowej sprzed 32 laty. Wybuch czwartego reaktora siłowni w Czarnobylu doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi, a substancje radioaktywne dotarły m.in. nad Polskę. W położonym najbliżej granicy z Ukrainą Chełmie do dziś ludzie wspominają te przerażające chwile. Teraz Ukraińcy powracają do planów budowy i eksploatacji dwóch bloków energetycznych w Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej w pobliżu miejscowości Niecieszyn na Ukrainie.

To zaledwie 170 km od granicy z Polską. Mieszkańcy naszego regionu mają czas do końca sierpnia br. na składanie uwag w tej sprawie. Plany Ukraińców zostają wznowione po kilku latach przerwy. Pracownicy Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska informują, że o swojej inicjatywie Ukraińcy poinformowali stronę polską na początku 2011 r. W lipcu 2012 r. dokumentacja dotycząca oceny oddziaływania na środowisko była opiniowana przez organy i społeczeństwo w Polsce. Trzy lata później strona polska została poinformowana o wstrzymaniu procesu inwestycyjnego. Teraz Ukraińcy pozyskali nowego dostawcę technologii reaktora i proces inwestycyjny został wznowiony.

– W wyjaśnieniach przekazanych przez stronę ukraińską w kwietniu 2017 roku dotyczących realizacji planowanej inwestycji poinformowano o aktualizacji i niewielkich zmianach wprowadzonych do studium wykonalności dla Elektrowni Jądrowej Chmielnicki w stosunku do wskaźników skuteczności przedstawionych w studium wykonalności z 2011 roku – mówi Monika Jakubiak-Rososzczuk z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. – W związku ze wznowieniem procesu inwestycyjnego dla przedmiotowej inwestycji i wprowadzonymi zmianami oraz faktem, że opiniowanie dokumentacji miało miejsce w 2012 roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zwrócił się do strony ukraińskiej o przedstawienie kompletnej oraz zaktualizowanej dokumentacji celem przedłożenia jej do wglądu społeczeństwa i organów w Polsce.

Dokumentacja została udostępniona stronie polskiej w czerwcu 2018 roku i podana w lipcu do opiniowania przez organy i społeczeństwo w Polsce. Obecnie można zgłaszać uwagi i opinie do przedmiotowej dokumentacji do Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie i Rzeszowie. Zebrane uwagi zostaną przekazane stronie ukraińskiej.

W GDOŚ informują, że celem opiniowania dokumentacji przez organy w Polsce jest między innymi stwierdzenie czy stronie polskiej zostały przekazane wszelkie niezbędne informacje służące do określenia potencjalnego wpływu planowanej inwestycji na zdrowie ludzi i środowisko w Polsce. Dopiero po zapoznaniu się z przedstawioną dokumentacją organy będą mogły wypowiedzieć się w kwestii oddziaływań planowanej inwestycji. GDOŚ przekaże zebrane opinie organów i uwagi społeczeństwa stronie ukraińskiej z wnioskiem o ustosunkowanie się do nich. Jak informują, w GDOŚ procedura ta, prowadzona w ramach Konwencji z Espoo, służy zapobieganiu, redukcji i kontroli znaczących szkodliwych transgranicznych oddziaływań na środowisko. Ale nasze opinie nie są dla Ukrainy wiążące. Może wziąć je pod uwagę, ale nie musi.

Znak zapytania w Równem

Rozbudowa w Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej to nie jedyne tego typu plany Ukraińców tak blisko naszej granicy. Aktualna pozostaje wciąż kwestia przedłużenia eksploatacji elektrowni jądrowej NPP Rivne – koło Równego. Elektrownia ta znajduje się jeszcze bliżej niż „Chmielnicka” – zaledwie 130 km od granicy z Polską. Przedstawione przez stronę ukraińską informacje nie były wystarczające, aby określić potencjalny wpływ przedsięwzięcia na Polskę, dlatego Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska postanowiła o przystąpieniu RP do tzw. postępowania transgranicznego na prawach strony narażonej. Polscy urzędnicy chcą, aby Ukraińcy wyjaśnili kwestie dotyczące oddziaływania inwestycji w przypadku wystąpienia awarii.

– Obecnie oczekujemy na przekazanie przez stronę ukraińską raportu oceny oddziaływania przedmiotowego przedsięwzięcia – informuje Monika Jakubiak-Rososzczuk z GDOŚ. (mo)