Urwało głowę, zmiażdżyło nogi

Pourywane i zmiażdżone kończyny, trupy pod rolniczymi maszynami – takie zdjęcia przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy w Lublinie pokazał podczas szkolenia radnym z gminy Kamień. Niektórzy z przerażeniem odwracali głowy, żeby nie patrzeć na straszliwe sceny…

Szkolenie na temat zagrożeń oraz wypadków podczas pracy w gospodarstwie rolnym było w programie ostatniej sesji Rady Gminy Kamień. Prowadził je Tomasz Abramczyk z Państwowej Inspekcji Pracy w Lublinie. Do prezentacji przygotował się po mistrzowsku. Bazował na wykonanych przez siebie podczas wizytacji u rolników, a także użyczonych przez szpitale zdjęciach, przedstawiających m.in. miejsca wypadków w rolnictwie. Fotografie przedstawiały makabryczne sceny pourywanych kończyn u dzieci, a także rozszarpanych przez zwierzęta lub zmiażdżonych i pokaleczonych przez kosiarki, krajzegi i inne rolnicze maszyny części ciał rolników. Makabryczne sceny pełne były krwi, a niektórzy radni odwracali głowy, nie mogąc znieść straszliwych widoków. Największe wrażenie zrobił na nich obraz tragicznie zmarłej kobiety nawiniętej na wał maszyny rolniczej. – Ta pani przyszła pomóc sąsiadowi w pracach polowych, ale maszyna nie miała osłony – wyjaśnił Abramczyk. – Osierociła dwoje dzieci. Taka jest nasza rzeczywistość na roli.

Przedstawiciel PIP przypomniał też tragedię sprzed paru lat z gminy Kamień, gdzie kilkuletniej dziewczynce maszyna urwała głowę. Przytoczył też historię mężczyzny, który na chwilę odwrócił się od włączonej krajzegi, bo żona wołała go na zupę, a chwilę potem w kręgosłup wbiły mu się ostrza. Cudem uniknął śmierci, ale został kaleką i nie mógł spłacić kredytów. Abramczyk opowiedział o 8-miesięcznym dziecku, utopionym w oczku wodnym. Takich przykładów podczas szkolenia podał mnóstwo. Zapewnił, że laikiem w dziedzinie zagrożeń w rolnictwie nie jest, nie tylko dlatego, że zajmuje się tym zawodowo, ale prowadzi też spore gospodarstwo rolne. Jego ostrzeżenia zapewne na długo utkwią w pamięci radnym gminy Kamień. Dla rozluźnienia atmosfery przedstawiciel PIP w Lublinie pokazał też przykłady absurdalnych pomysłów rolników, próbujących ułatwić sobie pracę w nietypowy sposób. Furorę zrobiły na przykład zdjęcia przerobionego ciągnika z karoserią malucha albo rolnika prowadzącego na polu brony doczepione do auta osobowego. Abramczyk zachęcał rolników do szczepień chroniących przed powikłaniami po ugryzieniu kleszcza. Okazuje się, że według statystyk to borelioza staje się najczęstszą tzw. chorobą zawodową u rolników. Podczas szkolenia radni gminy Kamień dowiedzieli się, że województwo lubelskie jest w krajowej czołówce, jeśli chodzi o ilość zgłoszonych wypadków w rolnictwie. Wypadki te najczęściej wywołane są nieznajomością zasad bezpiecznej pracy, lekceważeniem zagrożeń, złym stanem technicznym maszyn rolniczych, pośpiechem oraz pracą po spożyciu alkoholu.
– Rolnik wykonuje ciężki zawód: jest jednocześnie operatorem, biznesmenem, kierowcą i często znajduje sposoby na ułatwianie sobie pracy, ale życie i zdrowie ma tylko jedno i nie kupi go za żadne pieniądze – podsumował spotkanie Abramczyk. (mo)