W obronie wójta

Po tekście „Czystka w gminie Rudnik?”, który ukazał się w naszej gazecie kilka tygodni temu, pojawiły się głosy broniące decyzji podejmowanych przez wójta Pawła Kucharczyka. Sam zainteresowany do dziś jednak nie odniósł się do formułowanych wówczas zarzutów.

Kilka tygodni temu, reagując na anonim, jaki dotarł do naszej redakcji, napisaliśmy, że część mieszkańców gminy Rudnik niepokoi to, co dzieje się w tamtejszym urzędzie gminy. Z listu wynikało np., że z transmisji obrad z sesji rady znikają fragmenty niewygodne dla gminy, czyli wypowiedzi mieszkańców, „którzy chcą przedstawić własne zdanie, niekoniecznie pochlebne dla władzy”. – A chyba każdy ma prawo przyjść na sesję, posłuchać, zapytać, wyrazić własne zdania. Czy to jest poważne traktowanie mieszkańców? Dalej autorzy listu twierdzą, że są oburzeni zwolnieniami w urzędzie gminy. Pierwsze z nich miały nastąpić jeszcze w tłusty czwartek 2019 r.

– Wójt najpierw częstował pączkami pracowników, a potem zwolnił trzy osoby – czytamy. W sylwestra 2019 r. z działu księgowości miała zostać zwolniona kolejna osoba. – Odebrała nagrodę w formie wypowiedzenia za wieloletnią pracę oraz nadgodziny, kiedy to obecnej skarbniczce pomagała w nadrobieniu zaległości po poprzednim skarbniku – wynika z anonimu. Autorzy listu zastanawiali się też, czym kierują się obecne władze gminy zatrudniając nowych pracowników. – Jak może pracować w referacie rolnictwa absolwent psychologii? Czyżby chmury zawisły nad pozostałymi pracownikami urzędu? – pytają nasi Czytelnicy.

Prośbę o komentarz w sprawie wysłaliśmy do urzędu gminy w Rudniku 22 stycznia, a więc ponad miesiąc temu. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi, choć zgodnie z ustawą Prawo Prasowe wójt Paweł Kucharczyk powinien jej udzielić niezwłocznie, ale nie później niż w ciągu 14 dni.

Zamiast niego, do redakcji odezwali się za to mieszkańcy broniący decyzji podejmowanych przez Pawła Kucharczyka. – Z pewnym zażenowaniem przeczytałem ten artykuł. Reaguje Pan na anonim, ale w taki sposób, że jest to już prawie pewnik. Otóż nie. Moim skromnym zdaniem wójt dobrze czyni ignorując te zaczepki – napisał do nas pan Stanisław. Dostaliśmy też list napisany odręcznie, podpisany „Mieszkańcy gminy Rudnik”. – To, co Pan dostał w tamtym liście, to są bzdury – czytamy. – Odnośnie sesji rady gminy, kilka razy brałem udział w jej posiedzeniach, każdy kto chce zabrać głos w różnych sprawach ma takie prawo i może z niego korzystać. Ponadto sesje są na bieżąco transmitowane, nie tak jak za poprzedniego wójta.

Autor listu broni zwolnień w urzędzie gminy. – Nie mogło być inaczej. Za poprzedniego wójta, załatwiając sprawy w urzędzie, byłem traktowany, jak intruz. Godzinami trzeba było czekać na pracownika, bo w godzinach urzędowania jeden poszedł na zakupy, drugi na „setę z galaretą”, a potem załatwiał interesantów w stanie wskazującym. Na to, jak byli załatwiani interesanci, najlepszym dowodem było składanie wniosków suszowych. W ubiegłych latach susza była tylko na działkach dawnego wójta, pracowników urzędu gminy i ich rodziców, gdyż tylko od nich przyjmowano wnioski – twierdzi mieszkaniec gminy i dodaje, że pracownik odpowiedzialny za te sprawy twierdził, że „jest bardzo dużo roboty przy wypełnianiu dokumentów”.

– Obecnie wielu rolników złożyło te wnioski i otrzymało odszkodowania za suszę – podkreśla. Czytelnik zauważa, że za wójta Kucharczyka pracownicy urzędu gminy stali się milsi i bardziej zdyscyplinowani. – Obecny wójt, chociaż nie jest tak długo na stanowisku, ma wiele zasług np. oszczędności w dowozach dzieci do szkół, likwidacja zbędnych stanowisk pracy, zatrudnianie pracowników w pracach interwencyjnych, organizowanie wielu wydarzeń kulturalnych – wylicza.

A co do powiedzenia w całej sprawie ma wójt Kucharczyk? Z całą pewnością mieszkańcy gminy Rudnik chcieliby poznać jego zdanie… kg