W praktyce już nie tak różowo

Świdnicka Rada Kobiet zaproponowała, aby w świdnickich szkołach pojawiły się tzw. różowe skrzyneczki, czyli ogólnodostępne punkty wyposażone w środki higieny osobistej na czas menstruacji. Pomysł wdrożono w życie, ale jak zgłaszają same uczennice, jego realizacja kuleje.

Zgłoszona mniej więcej rok temu przez panie ze Świdnickiej Rady Kobiet inicjatywa, dotycząca wyposażenia damskich toalet w szkołach w tzw. różowe skrzyneczki, czyli pudełka z podpaskami lub tamponami, z których w razie potrzeby uczennice mogłyby skorzystać, spotkała się z pozytywnym przyjęciem, zarówno ze strony władz miasta jak i samych dziewcząt. Niedługo później, wdrożono ją w życie.

– Bardzo dziękujemy panu burmistrzowi za pomoc w podjęciu tej, tak ważnej dla nas kobiet inicjatywy, jaką jest zapewnienie komfortu w naszym codziennym funkcjonowaniu, dziękujemy również dyrektorom szkół, którzy już zorganizowali takie punkty w swoich placówkach – mówiły wówczas panie ze ŚRK.

Temat różowych skrzyneczek został poruszony podczas niedawnego spotkania wiceburmistrza Marcina Dmowskiego z młodzieżą. Uczennice sygnalizowały, że albo nie ma ich wcale, albo świecą pustkami.

– Słyszałem, że są takie problemy, iż nie wszyscy potrafią się z tym rozsądnie obchodzić; że jest to wyrzucane; że jest z tego większa zabawa niż korzyść. Przyjrzymy się, jak to wygląda – mówił wiceburmistrz.

Zainteresowanie tematem zadeklarowała także obecna na spotkaniu Renata Elmerych ze Świdnickiej Rady Kobiet, która przekazała, że rada zwróci się w tej sprawie do dyrektorów szkół. (w)