Wakacyjne poluźnienie i dalsze niewiadome

Mniejsza ostrożność, mniejsze rygory i mniejsze zainteresowanie badaniami na obecność wirusa SARS-CoV-2. Tylko nieliczni z grupy półtora tysiąca osób, którzy prywatnie wykonali w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa „test na koronawiorua”, mieli przeciwciała. Ale to niczemu nie dowodzi, bo Covid-19 to wciąż jeden wielki znak zapytania. Nie wiadomo, czy ci, którzy przeszli chorobę, nie zachorują na nią znowu.

W kraju nie spada, tylko rośnie liczba zachorowań na Covid-19. W powiecie chełmskim, po tygodniach względnego spokoju, znowu mamy nowe ognisko. Nie idzie to w parze ze zmniejszeniem obostrzeń, które weszły w życie w ubiegły wtorek. Ogólnopolskie media podają informacje o wzroście w niektórych województwach, w tym w lubelskim tzw. współczynnika reprodukcji wirusa do poziomu powyżej 1.

Ma to oznaczać, że epidemia wciąż się u nas rozwija. Wielu mieszkańców Chełma i regionu przestało nosić maski ochronne i stosować odstęp w miejscach publicznych. Ludzie są mniej ostrożni i mniejsze jest ich zainteresowanie diagnostyką w kierunku obecności wirusa SARS-CoV-2. Prywatne badania w tym zakresie można wykonać np. w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie.

W placówce przyznają, że zainteresowanie mieszkańców województwa lubelskiego tą diagnostykę było większe wiosną, gdy ją rozpoczynano. Dotąd badaniom określającym poziom przeciwciał w organizmie, z których wynika, czy „złapało się” koronawirusa, wykonało w RCKiK w Lublinie około półtora tysiąca osób, w tym także mieszkańcy powiatu chełmskiego. Tylko 4 procent z nich posiada przeciwciała, więc od początku utrzymuje się to na takim samym, stałym poziomie. Ale wiadomo, że poziom przeciwciał spada wraz z upływem czasu i potem przestają być one wykrywane. Czy badania wykażą u nas przeciwciała, jeśli Covid-19 przeszliśmy ponad trzy miesiące wcześniej?

– Na tak postawione pytanie nie mogę odpowiedzieć, ponieważ poziom przeciwciał, ich spadek zależy od uwarunkowań osobniczych – mówi Barbara Pęksa, starszy asystent diagnostyki laboratoryjnej w RCKiK w Lublinie.

Jeśli ktoś podejrzewa, że na początku roku, czy też wczesną wiosną (gdy w naszym regionie było mnóstwo przypadków grypy i zachorowań grypopochodnych) mógł przejść Covid-19, to teraz na podstawie badań może się już tego nie dowiedzieć. Ale Covid-19 wciąż stanowi niewiadomą i wcale nie ma pewności, że jeśli ktoś ją przeszedł, nie zachoruje po raz drugi. Spośród wszystkich ozdrowieńców w województwie lubelskim ponad 70 oddało dotąd swoje osocze, które może pomóc pacjentom z Covid-19 w ciężkim stanie. W chełmskim oddziale RCKiK jeszcze żaden z ozdrowieńców nie oddał na ten cel swojego osocza. (mo)