Wdychanie raka

Ulatuje z domowych pieców, w których spalane są niskiej jakości węgiel, niedostatecznie wysuszonego drewno i śmieci. Jest silnie trujący, wręcz rakotwórczy. Z badań przeprowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wynika, że stężenie benzopirenu w chełmskim powietrzu przez ostatni rok ponad 3-krotnie przekroczyło dopuszczalne normy.

W minionym tygodniu lubelski WIOŚ zaalarmował o ryzyku przekroczenia zanieczyszczeń w Chełmie. Jak czytamy w komunikacie, w trującym powietrzu nad naszym miastem prym wiedzie rakotwórczy benzopiren. To substancja, która wdychana przez dłuższy okres, może powodować nie tylko liczne choroby dróg oddechowych i serca, ale również raka, a nawet mutacje genetyczne. Te niebezpieczne związki chemiczne z każdym naszym oddechem mogą także przyczyniać się do zaostrzenia objawów astmy i alergii.
Dopuszczalny jej poziom w powietrzu to 1 ng/m sześc. w skali roku. Pomiary na stacji przy ul. Jagiellońskiej w Chełmie wskazały, że przez ostatnie dwanaście miesięcy stężenie benzopiren wyniosło 3,3 ng/m sześc., czyli ponad trzykrotnie przekroczyło dopuszczalne normy.

Skąd się bierze benzopiren?

Te niebezpieczne związki chemiczne trafiają do powietrza przede wszystkim jako wynik spalania śmieci – szczególnie toksycznych, plastikowych odpadów, ale też miału, niskiej jakości węgla i niedostatecznie wysuszonego drewna. Zatem odpowiedzialni za jakość powietrza w mieście są sami mieszkańcy. Większość zanieczyszczeń pochodzi bowiem z domowych kotłowni.
W Chełmie wciąż wiele domów jest ogrzewanych piecami węglowymi. Przed kilkoma tygodniami w rozmowie z „Nowym Tygodniem” Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ przyznał, że spalany w nich węgiel jest często złej jakości, a używane kotły przestarzałe. – Do tego wciąż wiele osób spala w piecach co popadnie. Ludzie wciąż nie zdają sobie sprawy, że to nie tylko smrodzi, ale również wydzielać może niebezpieczne dla zdrowia związki, jak chociażby silnie rakotwórczy benzopiren – mówił kierownik. (mg)