Wędrują po lasach, pomagają żółwiom

Mimo że wielu ludzi zażywa aktywnego wypoczynku na łonie natury i podczas wolnego czasu przemierza lasy, pola i łąki, mało kto miał szczęście spotkać żółwia błotnego w jego naturalnym środowisku. Gad ten od tysięcy lat zamieszkuje tereny Polesia, a ponieważ jest zagrożony wyginięciem, trzeba mu nieco pomóc w okresie rozrodczym. Dlatego gniazda z jajami chronią specjalnie przeszkoleni ludzie.


Na przełomie maja i czerwca w lasach w okolicach Żłobka (gm. Włodawa), Macoszyna (gm. Wola Uhruska) czy Osowy (gm. Hańsk) można było zauważyć ludzi, którzy z czołowymi latarkami przemierzali leśno-bagienne ostępy. To nie przemytnicy, a specjalnie wynajęci przez Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych pracownicy, których zadaniem było zabezpieczenie gniazd żółwia błotnego przed drapieżnikami. Do tego celu używano specjalnych drucianych siatek.

Kolejnym ich zadaniem jest pomoc małym, dopiero co wyklutym żółwikom w dostaniu się do wody. Trzeba bowiem wiedzieć, że w tej drodze wiele małych gadów ginie w dziobach i paszczach drapieżników. – Zabagnione obniżenia terenu z jeziorami, oczkami wodnymi i kanałami zlokalizowane pomiędzy piaszczystymi wyniesieniami to dla żółwi idealne środowisko życia – mówi Paweł Łapiński, edukator z Ośrodka Edukacyjno-Muzealnego ZLPK w Brzeźnie.

– Małe prawdopodobieństwo spotkania żółwia błotnego wynika z jego skrytego trybu życia, które niemal całe spędza w środowisku wodnym. Jedynie samice w okresie składania jaj wychodzą na dłużej z wody w poszukiwaniu miejsc dogodnych na lęgowisko. Dzięki charakterystycznemu dla krajobrazu Polesia bliskiemu sąsiedztwu terenów podmokłych z terenami suchymi zwierzęta te nie muszą pokonywać dużych odległości, aby znaleźć swoje lęgowiska.

Miejsce złożenia jaj to najczęściej suche, dobrze nasłonecznione łąki napiaskowe, wyrobiska po dawnych piaskowniach oraz leśne dukty. Tam najczęściej można spotkać ślady obecności żółwia: charakterystyczne tropy – piach wygładzony przez dolny pancerz i linię, którą znaczy ogon oraz dawne, najczęściej zniszczone przez drapieżniki gniazda, wokół których porozsiewane są drobiny pergaminowych skorupek jaj. Aby zobaczyć żółwia błotnego trzeba znaleźć się w tych miejscach na przełomie maja i czerwca lub września i października.

Przełom maja i czerwca to szczyt aktywności lęgowej samic. Czekają one w płytkich zbiornikach wodnych położonych najbliżej potencjalnego lęgowiska, by wyjść z wody dopiero wieczorem. Cała matczyna miłość zogniskowana jest na procesie kopania nory lęgowej, składania jaj oraz zakopywania i maskowania gniazda. Ten moment jest dla niej najważniejszy – żółwie nie opiekują się młodymi. Gdy już samica zlokalizuje najlepiej nagrzane miejsce, zaczyna kopać dołek. Kopie tylnymi łapami opierając się na lekko uchylonych przednich.

Często wizerunek jej niknie dla obserwatora wśród traw, spośród których wyłania się jedynie wysoko odchylona głowa. Podczas czynności lęgowych zwierzę to bacznie obserwuje okolicę i zanim zacznie składać jaja gotowe jest w każdej chwili zaniechać kopania norki i oddalić się z lęgowiska. W norce, która ma mniejszy wylot niż położona niżej komora składa od kilku do kilkunastu jaj.

Za każdym razem jajo wędruje w dół przytrzymywane przez łapkę i ogonek – aby uderzenie o uprzednio złożone jaja nie uszkodziło skorupki – tłumaczy Łapiński. – Można powiedzieć, że zakopywanie następuje w tej samej kolejności co kopanie – samica raz po raz sięga tylną łapką do kupek ziemi odłożonych podczas kopania, ściska w utworzonej piąstce materiał i wypuszcza zagłębiając nogę głęboko w komorze.

Po zakopaniu gniazda mocno je uklepuje, aby gleba nie wychodziła ponad poziom gruntu i nagarnia na niego elementy ściółki. W ten sposób zabezpieczone gniazdo jest zupełnie niewidoczne dla wzroku człowieka. Przy sprzyjających warunkach klimatycznych – ciepłej wiośnie i lecie, młode gotowe są do opuszczenia norek lęgowych już na początku września. Kulminacja wylęgów następuje na przełomie września i października.

Młode, kiedy tylko samodzielnie opuszczą gniazdo, szybko ożywiają się w blasku promieni słonecznych i czym prędzej kierują się do najbliższego zbiornika wodnego. W wodzie są bezpieczniejsze niż w środowisku lądowym. Żółw błotny jest bardzo rzadkim gadem objętym ochroną gatunkową, wpisanym do „Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt” jako gatunek bardzo wysokiego ryzyka – silnie zagrożony wyginięciem.

Wciąż jeszcze jest to bardzo słabo poznane zwierzę. Dorosłe osobniki sporadycznie widywane są niemal na całym Polesiu, zagadką natomiast pozostają miejsca lęgowe samic, których znamy niewiele – dodaje. (bm, fot. Paweł Łapiński)