Weekend zakochanych w fantastyce

Konwent Fantastyki „Świdkon” przyciągnął w miniony weekend do II LO w Świdniku kilkuset fanów nie tylko z naszego miasta, ale i z najodleglejszych zakątków Polski.


– Cieszymy się z frekwencji, była bardzo wysoka, już w sobotę rano było ponad 100 osób. Wszyscy aktywnie angażowali się w konkursy czy prelekcje. Pokoje gier były bez przerwy pełne, bo każdy chciał zagrać w karty i planszówki. Cały czas coś się działo – relacjonował Maciej Nieszporek, jeden z koordynatorów Świdkonu.

Dwudniową imprezę zorganizował Świdnicki Klub Fantastyki „Obelisk” działający w ramach Miejskiego Ośrodka Kultury. Była to już dwunasta edycja tego lokalnego konwentu. Motywem przewodnim tegorocznej edycji zlotu miłośników gier i fantastyki była „Zagadka”. Uczestnicy mogli dobierać się w trzyosobowe drużyny i walczyć o puchar Świdkonu oraz inne nagrody np. książki, gry planszowe, figurki. Takich grup było ok. 15 i rywalizowały one ze sobą np. w konkursie wiedzy o kultowym serialu „Przyjaciele” i w quizie dźwiękowo-muzycznym opartym o filmową sagę „Gwiezdne wojny”.

Pozostali uczestnicy konwentu też mieli w czym wybierać – program był naprawdę bogaty, nikt się nie nudził. Organizatorzy przygotowali pokazy, prelekcje, konkursy i wiele gier. Rozmawiano m.in. o tym, „Co nowego na Cybertronie?”, omawiano świat Transformersów, zorganizowano turniej trójmagiczny nawiązujący do Harrego Pottera itp. Alicja Janusz, lubelska autorka książek o magii, opowiadała o innej rzeczywistości. Wszystkich rozśmieszył konkurs opowiadania żartów „Suchariada”. Wielką popularnością cieszyły się sesje RPG, podczas, których uczestnicy w różne role i tworzyli własne światy oraz własne scenariusze gry.

W tym roku program konwentu wzbogacono o pomysły 50 uczestników, którzy w zamian za oryginalne propozycje otrzymali wejściówki. Dzięki temu zorganizowano m.in. turniej gry planszowej „Splendor” i konkurs o serialach „Netlix Originals”.

– Dzięki takim akcjom wiemy, czego oczekują uczestnicy i z roku na rok możemy ulepszać imprezę. Oprócz przygotowanych punktów programowych mieliśmy też karczmę. Takie miejsca rzadko spotyka się na konwentach. Każdy mógł przyjść, porozmawiać z karczmarzami, a nawet zagrać z nimi w kości. Nasi karczmarze bardzo się postarali, własnoręcznie przygotowali sobie kostiumy i ozdoby – wszystko w konwencji średniowiecza – dodaje M. Nieszporek. JN