Wielka susza

Naukowcy ostrzegają, że Polska wysycha. W powiecie chełmskim mamy już tego przykłady. W gminie Chełm znika zalew w Stawie. Wody zostało w nim po pas. W zasilającej ten zbiornik rzece Garce jeszcze nigdy nie było tak niskiego poziomu wody. Nie napijemy się już też ze źródełka w Nowosiółkach Kolonii. – Wyschło. Po siedemdziesięciu latach – dziwią się mieszkańcy powiatu chełmskiego, informując o kolejnych wysychających studniach i zbiornikach wodnych. Podczas wizyty w Chełmie gen. Waldemar Skrzypczak mówił, że wkrótce woda stanie się najcenniejszym surowcem na świecie, a jej brak doprowadzi ludzkość do wielkich konfliktów.

Źródło przestało bić

– To niesłychane jak dramatycznie spadł u nas w ostatnim czasie poziom wód – mówi mieszkanka gminy Leśniowice. – Całe życie mieszkam na wsi, ale nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wody było tak mało. Jeszcze rok temu w mojej studni głębinowej woda była na poziomie gruntu. Teraz sięga dwa betony poniżej. Ze źródła świętej Anny w Sielcu zawsze tryskało, a teraz ledwo cieknie. Jeśli ludzie się nie opamiętają i nie zaczną oszczędzać wody będziemy mieli wielki problem. Już mamy.

Woda ze słynącego od lat z cudownych właściwości źródła z ekumenicznej kapliczki świętej Anny w Sielcu wciąż jeszcze wypływa. Za to źródełka w Nowosiółkach Kolonii (gmina Chełm) już nie. Ludzie od lat czerpali stąd wodę, którą po przegotowaniu pili. Zachwalali, że jest lepsza niż ta ze sklepu. Ale woda ze źródła już nie wybija, a poziom wody w zasilającej źródło rzeka Garka jeszcze nigdy nie był tak niski.

– Ludzie nie mogą uwierzyć, że źródło w Nowosiółkach wyschło. Najstarsi sięgają pamięcią siedemdziesiąt lat wstecz i mówią, że przez cały ten czas źródło biło. Aż do tej pory – dziwią się okoliczni mieszkańcy.

Szuranie brzuchem po dnie

Mieszkańcy powiatu chełmskiego chętnie wypoczywali w ostatnim, upalnym tygodniu sierpnia nad zalewem w Stawie (gmina Chełm). Sezon kąpielowy zakończył się tam, co prawda, 18 sierpnia, ale amatorów kąpieli nie brakowało. Tyle że pływać się nie dało, bo woda pośrodku zalewu sięgała najwyżej po pas.

– Co tu się stało? Wody jest tak mało, że pływać się nie da. Można tylko szurać brzuchem po dnie zalewu. Jeszcze nigdy tak tu nie było – mówili zaskoczeni plażowicze, zwracając uwagę na martwe ryby na brzegu zbiornika wodnego. – To pewnie z powodu tak niskiego poziomu wody – tłumaczyli sobie ludzie.

Zbiornik wodny „Staw” także zasila woda z rzeki Garka. Problem z utrzymaniem w nim wody jest od lat. Ale tak źle jeszcze nie było. Woda z Garki doprowadzana jest do zalewu rurą o średnicy 60 cm. Ze względu na niski poziom wody w rzece nie dociera ona do zalewu. Na domiar złego przy rurociągu doszło do rozszczelnienia wielkości dłoni, przez co woda zaczęła wyciekać ze zbiornika.

Efekt jest taki, że zalew znika w oczach. Urzędnicy z gminy Chełm zapewniają, że robią wszystko, aby temu zaradzić. W ubiegłym tygodniu spotkali się w tej sprawie m.in. z wędkarzami korzystającymi ze zbiornika. Rozważano możliwość spuszczenia wody z zalewu, wybrania ryb, naprawy rozszczelnienia i ponownego napuszczenia wody. Ale uznano, że ten wariant jest zbyt skomplikowany i z niego zrezygnowano. W najbliższym czasie planowane są działania, które mają zatrzymać wodę w zalewie.

– Cała ta sytuacja wynika przede wszystkim z suszy i niskiego poziomu wód – mówi Mirosław Mysiak, kierownik Wydziału Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Obrony Cywilnej UG Chełm. – Problem z przepływem wody był już w ubiegłym roku. Wtedy zatrudniliśmy płetwonurków, aby zlokalizować wypływ i go udrożnić. Prace zostały wykonane, ale w tym roku znowu jest ten problem. Potęguje to fakt, że do zalewu woda nie napływa. To przez suszę. Pierwszy raz zdarzyło się, że w Garce poziom wody jest tak niski. W sprawie uszczelnienia wycieku konsultujemy się z projektantami. Chcemy jak najszybciej podjąć działania, dzięki którym wodę w zalewie uda się zatrzymać.

Społeczna i państwowa straż rybacka dzień i noc pilnują terenu wokół zalewu w Stawie, aby kłusownicy nie skorzystali z okazji i nie odławiali ryb metodą na tzw. szarpaka.

Kierownik Mysiak cieszy się, że odpowiedni poziom wody udało się utrzymać przynajmniej w zalewie w Żółtańcach (zalew także w gminie Chełm, ale zasilany wodą z Uherki). Ale wędkarze zwracają uwagę, że z tego zbiornika też ubywa wody – ponoć 3-4 cm dziennie. Wody ubywa też ze zbiornika wodnego „Husynne” (gmina Dorohusk).

Narada w Warszawie

W Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim zapytaliśmy czy dostrzegają problem niskiego poziomu wód i czy planują jakieś działania w tym zakresie. Marek Wieczerzak, rzecznik wojewody lubelskiego, odpowiedział, że kwestie te nie leżą w kompetencji wojewody i polecił zwrócić się w tej sprawie do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Tymczasem niski poziom wód to problem ściśle związany z suszą, a to wojewoda lubelski powołuje komisje (jeśli nie powołano jej w gminie lub z takim wnioskiem wystąpi wójt, burmistrz czy prezydent), przystępujące do szacowania strat spowodowanych klęskami żywiołowymi (jak susza), a także wydaje wytyczne dla takich komisji.

Wiosną br. w Systemie Monitoringu Suszy Rolniczej, prowadzonym przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, ogłoszony był stan zagrożenia suszą rolniczą m.in. w województwie lubelskim, w tym w kilku gminach powiatu chełmskiego. Susza dotknęła niemal wszystkie uprawy. Temat był dyskutowany niedawno na spotkaniu w Warszawie. Uczestniczyli w nim przedstawiciele LUW i PGW Wody Polskie.

Na spotkaniu przedstawiono projekt „Stop suszy”, którego celem jest sporządzenie planu przeciwdziałania skutkom suszy z uwzględnieniem podziału kraju na obszary dorzeczy. Docelowo dokonana ma być „identyfikacja i hierarchizacja obszarów zagrożonych wystąpieniem zjawiska suszy na poszczególnych obszarach dorzeczy, ocena potrzeb w zakresie ochrony przed suszą oraz opracowanie zestawu działań mających na celu przeciwdziałanie i łagodzenie skutków suszy”. Pod koniec sierpnia w LUW odbyło się posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Rolniczego poświęcone m.in. suszy rolniczej, planom przeciwdziałania skutkom suszy, przeciwdziałaniu skutkom powodzi.

Daniel Kociołek, kierownik Wydziału Komunikacji Społecznej PGW Wody Polskie poleca stronę www.stopsuszy.pl. Tam opisane są działania planowane przez Wody Polskie, które mają przeciwdziałać skutkom suszy.

Straszna wizja wojny o wodę

W ubiegłym roku gen. Waldemar Skrzypczak gościł w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Chełmie z wykładem „Wyzwania i zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski”. Przedstawiona przez niego ocena światowej sytuacji geopolitycznej nie napawała optymizmem. Generał mówił, że Europę i świat czekają w niedalekiej przyszłości migracje ludności na niespotykaną dotąd skalę oraz wojny o wodę. Według generała świat będzie musiał się zmierzyć z wielkim problemem braku wody.

Skrzypczak mówił, że jest jej coraz mniej, także w Polsce (przekonujemy się, że także w naszym regionie) i tylko kwestią czasu jest, kiedy wybuchną konflikty o ten drogocenny zasób naturalny, który kurczy się w zastraszającym tempie. Gen. Skrzypczak w swoim wykładzie mówił też, że za jakiś czas ogromne rzesze ludzi z Afryki czy Azji wyruszą na północ w poszukiwaniu lepszego życia i wody i żaden mur ich nie zatrzyma. Jego zdaniem z tego powodu będą wybuchać konflikty zbrojne, a woda stanie się najcenniejszym surowcem na świecie. (mo)