Wieżowiec stanął w ogniu

Olbrzymie płomienie i dym uwięziły mieszkańców ostatniego piętra. Do ich ewakuacji i gaszenia pożaru strażacy musieli wykorzystać najwyższe z posiadanych, czterdziestometrowe podnośniki

Chwile grozy przeżyli mieszkańcy bloku przy ulicy Racławickiej w Świdniku. W jednym z mieszkań na dziewiątym piętrze, najprawdopodobniej w skutek zaprószenia ognia przez nietrzeźwego lokatora, wybuchł pożar. Mieszkańcy w pośpiechu opuszczali swoje mieszkania. Część z nich trzeba było ewakuować przy użyciu 40-metrowych podnośników. Dwie osoby trafiły do szpitala. Stan jednej z nich określany jest jako ciężki.

W ubiegłą środę (30 grudnia), ok godz. 19 świdnickie służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie, że w jednym z mieszkań w bloku przy ul. Racławickiej 28 wybuchł pożar. Na miejscu natychmiast pojawili się strażacy, policja, służby medyczne, a także pogotowie gazowe i energetyczne.

Mieszkańcy bloku w większości opuścili swoje mieszkania jeszcze przed przybyciem służb. Problem mieli lokatorzy ostatnich kondygnacji 10-piętrowego bloku, bo korytarze były już bardzo zadymione i nie mogli bezpiecznie wyjść z budynku. W ewakuacji pomogli im strażacy. Część osób na pomoc czekała na balkonach, skąd ściągano je przy użyciu około 40-metrowych podnośników. W sumie strażacy pomogli wydostać się z bloku 58 mieszkańcom.

Dwie osoby zostały przetransportowane do szpitali. Stan jednej z nich, 38-letniej kobiety, jest ciężki. Trafiła do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Druga z hospitalizowanych kobiet (98 l.) jest na obserwacji. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Pozostałe osoby wymagające pomocy medycznej otrzymały ją na miejscu w karetkach.

– W pierwszej kolejności strażacy skupili się na ewakuacji mieszkańców i ugaszeniu pożaru, po czym rozpoczęły się działania poszukiwawcze. Sprawdzono, czy w mieszkaniach na najwyższych kondygnacjach nikt nie został. Udział w akcji wzięło 44 strażaków z PSP ze Świdnika. Lublina i OSP. Nasze działania zakończyły się chwilę po godz. 23 – mówi st. kpt. Paweł Dańko, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdniku.

Po sprawdzeniu budynku przez strażaków oraz nadzór budowlany, mieszkańcy mogli wrócić do swoich mieszkań, z wyłączeniem dwóch lokali mieszkalnych – mieszkania, w których wybuchł pożar i tego znajdującego się bezpośrednio nad nim. Osobom potrzebującym noclegu hotel zapewnił Urząd Miasta Świdnik.

Straty oszacowano na ok. 300 tys. zł, w tym 50 tys. zł dotyczy samego budynku. Mieszkanie, w którym wybuchł pożar jest całkowicie zniszczone, a mieszkanie poniżej zalane. W lokalach sąsiadujących ze spalonym mieszkaniem i piętro wyżej zniszczone są okna i ściany. Zniszczenia nie ominęły też korytarzy. Na listę strat wpisano także drzwi, które strażacy musieli wywarzać, aby dostać się do niektórych mieszkań. Szczegółowe okoliczności tego zdarzenia bada teraz policja.

– Do sprawy został zatrzymany 38-letni mężczyzna, który zajmował lokal objęty pożarem. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Dzisiaj na miejscu trwają czynności policyjne z udziałem biegłych. Wstępnie ustalono, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. Wszystkie informacje będą weryfikowane, a dokładna przyczyna pożaru badana przez biegłych – informowała w ubiegły czwartek asp. Elwira Domaradzka, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdniku. Do sprawy wrócimy. (w)