Wirus rozłożył OIOM i ortopedię

Koronawirus rozlał się już po całym chełmskim szpitalu. Nie ma już oddziału, na którym nie byłoby ogniska zakażenia. Wirus wdarł się nawet na ortopedię i, co niezwykle niebezpieczne dla pacjentów, rozłożył Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

OIOM został zamknięty na 10 dni po tym, jak u ośmiu pielęgniarek i kilku lekarzy potwierdzono koronawirusa. To dla szpitala i pacjentów zła informacja. – Jeżeli będziemy mieli pacjentów po operacjach i urazach wymagających opieki intensywnej, to będziemy mieli poważny problem – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa. – Już teraz jest problem z opieką dwóch pacjentów, którzy przebywają na oddziale. Zgłosiliśmy wojewodzie zamknięcie oddziału. Czekamy na rozwój sytuacji.

Nie da się zastąpić pielęgniarek ani anestezjologów specjalistami z innych oddziałów. Pozostałe dwie, zdrowe pielęgniarki i dwóch lekarzy to praktycznie całe zabezpieczenie intensywne dla szpitala. Szpital uruchomił drugi OIOM, ale przeznaczony dla pacjentów covidowych, wymagających podłączenia do respiratora. Tam wszystkie miejsca są zajęte.

Niestety, przed koronawirusem nie uchronił się żaden ze szpitalnych oddziałów. Długo przez zakażeniem broniła się ortopedia, ale i tam nagle wybuchło ognisko. Do czwartku zakażenie potwierdzono u dwóch lekarzy, trzech pielęgniarek i dwunastu pacjentów. – Oddział trzeba było dzielić na część brudną i czystą, zabiegi prowadzimy już tylko w trybie pilnym – mówi L. Litwin.

W szpitalu choruje dużo lekarzy i pielęgniarek, co burzy organizację pracy i rodzi kłopoty ze składaniem grafiku dyżurów. – Poza tym mamy sporo zgonów, które naprawdę negatywnie odbijają się na załodze. Personel medyczny przeżywa to psychicznie i żadne dodatki do wynagrodzenia nie zrekompensują tego stresu. (bf)