Wirusy i podwyżki

Wyższe ceny wielu produktów dają się już we znaki. W górę idą m.in. ceny pieczywa, mięsa. Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego mówią same za siebie.

7 stycznia br. Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w grudniu ub.r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych były średnio o 3,4 proc. wyższe niż rok wcześniej, a w stosunku do poprzedniego miesiąca ceny wzrosły o 0,8 proc. I będą nadal rosły, tak, jak inflacja. Ceny wieprzowiny poszybowały się ciągu ostatniego półrocza ze względu na afrykański pomór świń, który w naszym regionie też mocno dał się we znaki rolnikom.

Ceny te nadal rosną, a wraz z nimi drożeje inne mięso, w tym drobiowe. Wkrótce odczujemy też podwyżki za prąd. Do tego wraz z początkiem 2020 r. chełmianie zwrócili też uwagę na wyższe ceny pieczywa.

– W naszej piekarni jeszcze cen nie podnieśliśmy, ale to nieuniknione ze względu na wzrost płacy minimalnej – mówi właścicielka jednej z chełmskich piekarni. – Szacujemy, że podwyżka sięgnie pięciu procent. Nasza piekarnia jest niewielka a wyroby przygotowujemy nie taśmowo w maszynach, ale robią to ręcznie nasi pracownicy. Z tego powodu bardziej odczujemy koszty utrzymania pracowników, a to przełoży się na ceny naszych produktów.

Konsument na końcu machiny

Gustaw Jędrzejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, potwierdza, że ze względu na ASF ceny wieprzowiny poszły w górę w ciągu ostatniego półrocza o 30-40 procent.
– Zdrożeje przez to i mięso i przetwory mięsne – mówi prezes Jędrzejek. – Ceny półtusz w okresie świątecznym już dochodziły do 10 zł. Coraz trudniej już o mięso z uboju gospodarczego, handlu detalicznego. Stosowanie zasad bioasekuracji to wielkie koszty.

Środki dezynfekcyjne kosztują nawet dwieście złotych tygodniowo. Zwykłych rolników już na to nie stać, a trzeba te środki stosować bez względu na to, czy trzyma się pięć czy pięćdziesiąt tuczników. Ogromny problem mają hodowcy drobiu w związku z wystąpieniem na naszym regionie ptasiej grypy. Zaczyna się zapaść w tym temacie i strach dla hodowców. Będzie trudno o zbyt.

Wirus ten wiąże się to z utratą możliwości eksportu drobiu. To jest cała machina i jeśli któreś ogniwo działa nie tak, odbija się to na innych branżach, w tym przypadku na przykład także na rynku zbożowym, paszarniach. To jest system naczyń połączonych, a na końcu docelowo odbija się to na konsumencie. Początkowo w związku ze zmniejszeniem zbytu na drób z regionu, jego ceny mogą się obniżyć.

Ale co będzie potem? Należy pamiętać, że wielu hodowców, którzy teraz zaprzestaną hodowli z powodu ptasiej grypy i zagrożenia nią, już potem do tej hodowli może nie powrócić. Wszystko to będzie miało wpływ na ceny mięsa drobiowego. Trudno powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie. Ale jedno należy podkreślić, jeśli chodzi o wirus ptasiej grypy, to on dla ludzi jest on nieszkodliwy. (mo)