Wójt przesadził z wycinką?

Wycięcie kilku drzew nieopodal ośrodka zdrowia w Rudzie-Hucie zbulwersowało jego kierownika, Lesława Moniaka. – Pod piłę poszły ładne jesiony i dąb który miał 200, a może nawet 300 lat – mówi. Wójt gminy Kazimierz Smal przekonuje, że drzewa zagrażały bezpieczeństwu. – To wystarczyło podciąć tylko kilka gałęzi! – odpowiada wzburzony Moniak.

– Usunęliśmy drzewa, które zagrażały bezpieczeństwu pieszych – mówi Kazimierz Smal, wójt gminy Ruda-Huta. – Rosły one przy samym chodniku. Kilka tygodni temu, po burzy z silnym wiatrem, wielka gałąź runęła na jezdnię, uszkodziła też linię energetyczną. Nie mogliśmy ryzykować, tym bardziej, że drzewa w kilku miejscach były już popękane.
Wycięte drzewa rosły na działce, na której znajdują się: ośrodek zdrowia, gminna biblioteka i Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. Z wycinką pogodzić nie może się kierownik ośrodka zdrowia Lesław Moniak. – Przed moim urlopem drzewa jeszcze były – opowiada. – Któregoś dnia przyjechałem na chwilę do ośrodka i własnym oczom nie dowierzałem. Dąb i siedem jesionów leżały ścięte na trawie.
Zdaniem doktora Moniaka drzewa nie kwalifikowały się do wycinki. – Jeśli zagrażały bezpieczeństwu, można było podciąć kilka gałęzi – uważa. – Szkoda ich, bo to były naprawdę ładne i moim zdaniem zdrowe drzewa. Nie widać było na nich śladów próchnicy. Dąb miał średnicę około 180 cm i liczył sobie 200, a może nawet 300 lat. Wystarczyło prowadzić coroczne zabiegi pielęgnacyjne, tak jak w przypadku dębu „Bolko” w Hniszowie. Ta wycinka była zupełnie niepotrzebna. (ps)