Wybory po nowemu

W najbliższych wyborach o reelekcję będzie ubiegał się burmistrz Waldemar Jakson. Prawdopodobnie jego rywalem będzie Jakub Osina

Ograniczenie do dwóch kadencji urzędowania wójtów, burmistrzów i prezydentów miast; likwidacja JOW-ów w wyborach do rad gmin i nie cztero-, a pięcioletnia kadencja – m.in. takie zmiany przyniosą nam jesienne wybory samorządowe.


Jesienią br. wybierzemy nowe władze samorządowe. Termin wyborów nie jest jeszcze znany. Ostateczną decyzję co do daty podejmie premier. Datę musi wyznaczyć nie wcześniej niż na 4 miesiące i nie później niż na 3 miesiące przed upływem kadencji rad, czyli między 16 lipca a 16 sierpnia. Prawdopodobne daty wyborów to 21 października, 28 października lub 4 listopada. Ostatni dzień wolny od pracy przed upływem kadencji przypada co prawda 11 listopada, ale wówczas przypada okrągła, setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Prawnie nie ma przeciwwskazań, byśmy tego dnia wybierali radnych, wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast, ale wielu jest jednak zdania, że 11 listopada powinniśmy skupić się przede wszystkim na świętowaniu tak ważnej daty.
Zgodnie ze znowelizowanym prawem wyborczym władze samorządowe będziemy wybierać nie na cztero-, a pięcioletnie kadencje. Zdaniem Waldemara Jaksona, burmistrza Świdnika, dłuższa kadencja to dobre rozwiązanie.
– Niekiedy mieszkańcom się wydaje, że pewne inwestycje są robione bardzo wolno. Jednak każda inwestycja to skomplikowane i długotrwałe procedury przetargowe, własnościowe, i prawne. Trzeba na nie czasu. Jako przykład podam ulicę Traugutta. Wykup gruntu pod jej budowę trwał kilka lat. Było tam ok. 70 naruszeń planu zagospodarowania przestrzennego. Nasze działki wchodziły w grunty prywatne i odwrotnie. Trzeba było te kwestie uporządkować, sprawdzać księgi wieczyste i hipoteki, a przecież wykup gruntu to tylko mały fragment całej inwestycji. Dlatego ten dodatkowy rok na pewno „przyda się” samorządom od strony proceduralnej, finansowej i prawnej – ocenia burmistrz.
Nieco odmiennego zdania jest Jakub Osina, członek zarządu powiatu świdnickiego, lider stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa i być może kandydat na burmistrza koalicji ŚWŚ, Nowoczesnej, SLD i ŚIS.
– Nie ma znaczenia, czy będzie to cztery, czy pięć lat. To kwestia czysto techniczna. Niemniej jednak przez swoje życie Polak będzie mógł mniej razy wybierać samorząd, a źli włodarze będą mieli na swoje rządy rok więcej, bo zakładam, że dobrzy zawsze się obronią. W zmienionym prawie wyborczym jest dużo gorszych rozwiązań niż pięcioletnia kadencja. To przede wszystkim kwestia przeprowadzania wyborów, czyli możliwość fałszowania wyników poprzez zapisy, kiedy głos jest ważny, a kiedy nieważny, czy powoływanie komisarzy z politycznego klucza. Dla nas, jako dla ruchu miejskiego, jest wszystko jedno, czy będzie ich powoływał PiS, PO, czy PSL. To zawsze będą polityczni urzędnicy, a tak nie powinno być – komentuje Osina.
Nowa ordynacja wyborcza oznacza również zniesienie okręgów jednomandatowych na rzecz wyborów proporcjonalnych. W ostatnich wyborach radni w Świdniku wybierani byli w JOW-ach, co przyniosło spektakularne zwycięstwo rządzącemu miastem od czterech lat komitetowi Rodzina i Prawo i klęskę opozycji – do rady weszła tylko dwójka kandydatów ŚWS.
– Radny będzie wybierany przez większą liczbę osób i nie ordynacją większościową, ale proporcjonalną, co akurat w Świdniku jest bardzo niekorzystne dla frakcji rządzącej, a bardzo korzystne dla opozycji. Już dziś wiemy, że będziemy mieli z powodu zmiany ordynacji kilku radnych więcej. Z tego powodu, jako lider ŚWS, cieszę się, aczkolwiek mam mieszane uczucia co do ordynacji większościowej i proporcjonalnej, ale to jest temat na szerszą dyskusję – mówi Osina.
Zgodnie z nowym prawem wyborczym wójtowie, burmistrzowie i prezydenci swoją funkcję będą mogli sprawować maksymalnie przez dwie kadencje.
– Zobaczymy, jak to rozwiązanie sprawdzi się w praktyce. Czytałem kiedyś badania na temat kadencyjności i wynikało z nich, że wójt, który wygrywa dwie tury, na trzecią jest wybierany w 50 proc. przypadków, a na czwartą w 30 proc. Jest więc pewien mechanizm samoregulacji, choć są też takie gminy, które mają problem z tą wymianą, bo nie ma ani jednej osoby, która chciałaby zstąpić wójta – mówi burmistrz Jakson.
Jednak, jak zaznacza, dzięki temu, że był burmistrzem więcej niż jedną czy dwie kadencje, mógł lobbować za budową lotniska w Świdniku.
– Spółka powstała jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i była „przechowywana” w naszym urzędzie. To był okres, kiedy lotnisko miało powstać w Niedźwiadzie. Walczyłem, aby powstało u nas, chodziłem do wojewody, przekonywałem marszałka, aby lotnisko w Świdniku zostało wpisane jako alternatywne dla Niedźwiady w Strategii Województwa. Dzięki temu, że byłem długo burmistrzem, miałem szansę uprzeć się i zabiegać o to lotnisko. Nie dałoby się tego zrobić w trakcie jednej kadencji – kończy burmistrz. (w)