Wypadek przy pracy?

Nie milkną echa po miejskich uroczystościach z okazji Dnia Edukacji Narodowej. – Czułem zażenowanie i robiłem dobrą minę do złej gry. Nigdzie w Polsce takich obchodów nie ma. Mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy i lepiej o tym zapomnieć – stwierdził Marek Sikora, przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu. Swoje oburzenie w kwestii nagród dla dyrektorów wyraził też radny Stanisław Mościcki, były wiceprezydent: – To świadoma polityka organu prowadzącego czy też niedopatrzenie?

Temat rozpoczął podczas komisji Rady Miasta Chełm radny Stanisław Mościcki. Było to zaraz po dyskusji na temat wyników egzaminów chełmskich uczniów i konkluzji samorządowców, że w wielu przypadkach napawają one optymizmem.

– Skoro padło przed chwilą tyle pozytywnych słów pod adresem dyrektorów szkół, chciałbym wiedzieć, ile wniosków skierowano do ministerstwa i kuratora oświaty o nagrody dla nich? – pytał radny Mościcki. – Przeglądając informacje na ten temat na stronie internetowej ministerstwa edukacji narodowej, nie widziałem żadnych nazwisk z Chełma. Z jednej strony chwalimy te osoby, a z drugiej nie widzimy potrzeby wystąpić o nagrody dla nich? Czy to świadoma polityka organu prowadzącego czy niedopatrzenie?

Dorota Cieślik, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu UM Chełm, tłumaczyła, że, gdy 23 stycznia br. objęła stanowisko, kończył się już okres składania wniosków na tego typu nagrody i „po części nie miała już udziału w tej decyzji”. Potwierdziła, że nie złożono do ministerstwa czy kuratora oświaty żadnego wniosku o odznaczenie dla dyrektora chełmskiej placówki.

– To nie znaczy, że nie było takich rozmów – mówiła dyrektor Cieślik. – Takie działania po prostu nie spotkały się z akceptacją. To się wiązało z brakiem dłuższej współpracy z dyrektorami. Postaram się, aby w przyszłym roku zostało to naprawione. Za nami będzie już rok doświadczeń i współpracy.

W tej sytuacji radny Piotr Jabłoński też chciał ugrać coś pozytywnego dla trenerów. Zapytał czy jest szansa, aby dostawali oni nagrody za dobre osiągnięcie w tym samym roku, gdy ono ma miejsce, a nie dopiero w kolejnym. Ten temat skłonił do wypowiedzi radnego Marka Sikorę, który potwierdził, że wiele samorządów stara się o to, aby nagrody w taki właśnie sposób były rozdysponowane.

Radny Sikora nie zostawił też suchej nitki na urzędnikach za organizację miejskiej uroczystości z okazji Dnia Edukacji Narodowej, na którą jako nieliczny, bo przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu rady miasta, otrzymał zaproszenie. Spotkanie zorganizowano w ratuszu, w tej samej sali konferencyjnej na parterze, gdzie radni systematycznie obradują podczas sesji i posiedzeń komisji.

– Kto w ogóle był organizatorem tego spotkania? Wnioskuję, że gabinet prezydenta, bo prowadzącym był jego dyrektor – mówił radny Sikora. – Nie mówię tego, aby krytykować, ale po to, aby wyciągnąć z tej sytuacji wnioski na przyszłość. Uśmiechałem się i robiłem dobrą minę do złej gry, ale czułem się zażenowany. Ta sala jest odpowiednia do obrad, ale nie do tego typu uroczystości. Miejsce było nietrafione i niefortunne. Nigdzie w Polsce nie ma takich obchodów. Mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy. Zapomnijmy o tym. Mam apel do prezydenta Chełma, aby w przyszłości organizacją tej uroczystości zajął się merytoryczny w tym zakresie departament – edukacji, a nie biuro prezydenta.

Dyrektor Cieślik stwierdziła, że „przyjęła tę informację”.

– Nikomu nie przyświecało to, aby kogoś przekreślać, lekceważyć, aby ktoś poczuł się drugorzędny – zapewniała dyrektor Cieślik. – Jeśli chodzi o organizację, to nie mogę wszystkiego zrzucić na gabinet prezydenta, bo to było też przy udziale departamentu edukacji. Nie zadowoliło to wszystkich, zabrakło elementu szkolnego, ale ze względu na niewielką ilość przyznanych nagród uznaliśmy, że będzie to kameralne spotkanie. (mo)