Wypaleni

Jolanta Gierasimiuk, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych UM Chełm, oznajmiła radnym, że pomagającym ofiarom przemocy członkom tzw. zespołu interdyscyplinarnego grozi wypalenie zawodowe. – Konieczne są szkolenia, aby zachęcić tych ludzi do pracy – stwierdziła dyrektor Gierasimiuk.

Dyrektor Jolanta Gierasimiuk zrelacjonowała radnym na komisji rodziny, zdrowia i ochrony środowiska sprawozdanie z Miejskiego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie za 2016 rok. Duża odpowiedzialność i wiele obowiązków w tej dziedzinie spoczywa na barkach jedenastu członków tzw. zespołu interdyscyplinarnego. Składa się on m.in. z dzielnicowych, pracowników socjalnych, psychologów, przedstawicieli służby zdrowia. To oni mają bezpośredni kontakt z rodzinami, w których dochodzi do przemocy. Oni podejmują decyzje o różnych procedurach, którymi obejmowani są sprawcy przemocy, m.in. o zamknięciu niebieskiej karty. Dyrektor Gierasimiuk przyznała, że członkom zespołu interdyscyplinarnego grozi wypalenie zawodowe i należy temu przeciwdziałać.
– W związku z tym rodzi się pytanie o efektywność pracy zespołu interdyscyplinarnego – mówiła dyrektor Gierasimiuk. – Sygnalizujemy potrzebę szkoleń i poradnictwa, aby nie zniechęcić tych ludzi do pracy. Zadania zespołu interdyscyplinarnego jego członkowie wykonują w ramach swoich obowiązków służbowych. Trudno jest zgrać tyle osób, pracujących w różnych instytucjach, aby razem pojechali na szkolenie. Słabością systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie jest także rzadkie orzekanie przez sądy nakazu opuszczania przez sprawcę przemocy w rodzinie lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym, a jeśli już jest orzekany ten środek karny, to trudno go wyegzekwować. Kary są często nieadekwatne do winy. Wszystkie te problemy powodują niemożność realizowania w Chełmie programu korekcyjno-edukacyjnego dla stosujących przemoc w rodzinie.
Te kiepskie informacje przejęły zwłaszcza radną Annę Mirzwę.
– Jesteśmy wszyscy bezradni wobec tego problemu, praca nie przynosi efektów, a zespół nie wypracowuje pewnych programów, bo powinien być szkolony, a nie jest – stwierdziła radna Mirzwa. – W związku z tym, wstrzymuję się od głosowania w tej sprawie.
Pozostali radni opowiedzieli się za przyjęciem relacjonowanych programów. (mo)